Dylemat wychowawczy... jakiej muzyki powinna słuchać córka...
Teoretycznie jasne - niech słucha czego chce, sama sobie wybierze...
Zapowiadało się dobrze, lubiła CKOD, Comę, System of the Down i parę innych mniej lub bardziej ambitnych rzeczy.
Tak mogło być, ale ostatnio w nasze życie multimedialne wkroczył Disney Channel ze swoją różowo-plastikowo-papkowo-słodką ofertą typu Hannah Montana, High School Musical, Jonas Brothers, Camp Rock.. i inne "gwiazdy".
Szał jest pełny: plakaty, płyty, filmy, piórniki, linijki, zeszyty...
Trudno powiedzieć co tu z tym fantem zrobić. Zabraniać? (nic chyba to nie da) Przekonywać? (tez trudno) ... chyba przeczekam po prostu mając nadzieję, że jest to choroba wieku przed-nastoletniego.. i za rok będziemy mieli to z głowy, a moje uszkodzenia mózgu da się zaleczyć...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

pocieszę cię, że w żlobku raczą mojego synu pieśniami typu "jesteś szalona" :D nie wiem co gorsze :DDD
OdpowiedzUsuń