środa, 11 marca 2009

Pozno juz..

Głowa przestaje boleć... w końcu.
Jak będę chciał sie upić piwem nastepnym razem, niech ktoś mnie palnie w czoło, tak gdzieś po trzecim piwie :)

Mistrzem Salsy chyba jednak nie zostane.. ci idiotyczni latynosi wymyslają takie kroki, ze nie wiadomo skąd i po co, a instruktor za punkt honoru postawil sobie nauczyć nas 1001 tricków, kiedy ja potrafie sie wciąż zagubić w kroku podstawowym :)
I tak wogóle to nie można robić notatek! ...

Nevermind.. człowiekiem dnia zostaje ten koleś...
Mimo, że gra upiornie popowe kawałki, robi to ładnie i zgrabnie paluchami przebiera... zdaje się po jakimś ognisku to musi się gitarą od lasek opędzać ;)

Dobry jest... też bym tak chciał...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz