Głowa przestaje boleć... w końcu.
Jak będę chciał sie upić piwem nastepnym razem, niech ktoś mnie palnie w czoło, tak gdzieś po trzecim piwie :)
Mistrzem Salsy chyba jednak nie zostane.. ci idiotyczni latynosi wymyslają takie kroki, ze nie wiadomo skąd i po co, a instruktor za punkt honoru postawil sobie nauczyć nas 1001 tricków, kiedy ja potrafie sie wciąż zagubić w kroku podstawowym :)
I tak wogóle to nie można robić notatek! ...
Nevermind.. człowiekiem dnia zostaje ten koleś...
Mimo, że gra upiornie popowe kawałki, robi to ładnie i zgrabnie paluchami przebiera... zdaje się po jakimś ognisku to musi się gitarą od lasek opędzać ;)
Dobry jest... też bym tak chciał...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz