poniedziałek, 9 marca 2009

Dzien Kobiet

Czy mogę powiedzieć, że nie przepadam za tym świętem?
I obejdzie się bez linczu? Obrazy? Focha? ;)
Ten ogolny pęd do składania życzeń wszystkim naokoło, kto nosi spódnicę...

Zawsze jest dylemat, czy krokodyl w spożywczaku to też kobieta? Wredna sekretara, w ten dzień też staje się istotą ludzką? Czy należą im się życzenia? Za to że mają inny zestaw chromosomów niż ja? Jak traktować transwestytów w ten dzień? ...
Oczywiście z tymi kochanymi kobietami to nie ma problemu, każda okazja jest dobra na miły gest... Ale w ten dzień, każdy prezent, każdy pochopny komplement jest traktowany jak jakiś efekt Dnia Kobiet.
O ile więcej laurów i przychylnych spojrzeń się zbiera, gdy to zrobimy w dzień zwyczajny... a 8 marca? Choćbym żonglował piłami motorowymi z różą w zębach - będzie to zaliczone na konto Dnia Kobiet .. a nie moje ... :D

Nevermind - anegdota (wole sam opowiedzieć zanim Ania zrobi z tego jakąś naprawdę śmieszną historię :D )
W tym roku prezentem mialy byc perfumy.. wiec wspólnie wybraliśmy odpowiedni zapach (abym nie popełnił jakiegoś koszmarnego wyboru)
Ja jako rozgarnięty facio - szybkim ruchem zgarnąłem pudełeczko stojące za wybranym testerem i git. Rano 8 Marca - wręczamy, psikamy, wąchamy, wąchamy, oglądamy dokładnie pudełeczko, unosimy brew, parskamy śmiechem... Perfumy owszem - Puma Jamaica.. ale FOR MEN... damskie były lekko obok :)
Tak więc Ania dostała w prezencie.. ładnie pachnącego faceta :D

Bylo minelo .. ale cos czuje ze tą historie jeszcze parę razy usłyszę :D

1 komentarz:

  1. najważniejsze, że prezent był trafiony :DDD pozdrawiam gośka

    OdpowiedzUsuń