To już zakrawa na snobizm.. jak nie wycieczka do teatru, to kabaret..
ale co tam ...
Artystycznie - super.
Śmiesznie, inteligentnie, świeżo, same nieznane skecze...
Co tu gadać, jak ktos zna i lubi to uczta.. jak nie zna - niech poszuka, a jak nie lubi.. hmmm.... dziwny jakiś.
Temat "kobieta i mężczyzna" - więc jest masa rzeczy do obśmiania... np jednoczesne zdejmowanie spodni, gaci i skarpet.... któż tego nie robi... ups.. ahem...

Natomiast organizacyjnie... to jakaś porażka.. ten klub Can-can.. żenada.
Ludzie stali w kolejce przed budynkiem ponad 40minut, bo wąskim gardlem byla.. szatnia... jedna pani biega.. druga obserwuje... (kolejka jak z czasów PRL.. dawno nie widzialem takiego ogonka na ulicy)
2PLN za kurtkę ;) .. (dlatego chyba bilety za 38PLN .. dla rownego rachunku)
Za plastikowy bryloczek z nabazgranym dlugopisem numerkiem (ktory mozesz dostac u moich rodzicow za 50gr) grozi ci kara 20PLN .. lepiej pilnowac ;)
Na sali total tlok... wstawili po prostu tyle krzesel ile sie dalo.. krzesel...
jak siedli ludzie.. to czesc musiala sie wyniesc na schody...
Nie wiem skad oni maja tam jakies zezwolenia ppoż.. jedno małe wyjscie.. wychodzenie po spektaklu trwało ok 30min... a kolejka na drugi seans... huh.. dobrze ze mielismy bilety na pierwszy ... :D
Nevermind.. wszyscy chcą zarobić.. ale robi sie z tego jakaś wiocha. Wszędzie.
Ot tak sobie ponarzekałem , ale ogólnie pamiętam bardziej występ kabaretu i to się liczy.. polecam.. choćby na Youtubie... na wygodnym fotelu z drinkiem w ręce.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz