czwartek, 24 czerwca 2010

Rome wasn't built in a day...

A nawet nie wciągu dwóch...
Zwalamy bagaże w naszym szalonym Hotelu Innstation
(najpierw trzeba go odnaleźć, zapyziale drzwi kamienicy zdradzają obecnosc hotelu, tylko mikroskopijną wzmianką na domofonie)
Potem trzeba go znaleźć na klatce schodowej kamienicy - znowu potrzebna lupa i czujne oko. Po formalnościach i opłatach (56EUR za pok dwuosobowy), okazuje się że jest całkiem przytulnie i czysto. Klima chyba działa, lodówka, łazienka, tv z bezsensownymi włoskimi programami... samo centrum, blisko wszędzie...
Zaczynamy szturm na starożytność.

Dziś dzień ruin:
Pierwszy cel Colloseum - tym razem wchodzimy do środka. (faktycznie Roma Pass się przydaje bo mijamy ok 150 metrową kolejkę po bilety)
[jest jednak jeszcze sprytniejsze rozwiazanie - najpierw pójść do wejscia na Palatyn i tam kupic bilet na Colloseum, Palatyn, Forum Romanumm w jednym prawie bez kolejki]

Ok wiadomo jak to w Colloseum - mozna sobie wyobrazić... jest niezle, jak oni to zbudowali? stadion na 70tys ludzi z kamienia...

Potem wspomniany Palatyn, czyli górka od której sie wszystko zaczęło. Najpierw jakieś Romulusy ssały tu mleko wilczycy i zrobiły osadę (800lat pne) , a póżniej, grubo póżniej ok roku 15, cesarzowie zaczeli budowac tu swoje rezydencje, i to tak, aby zawsze zburzyc kawałek budowli poprzednika.
Dawali czadu non stop budując i ulepszając... na koniec właścicielem willi na Palatynie był i Napoleon i Car Piotr... Teraz jest malownicza kupa gruzu -- dla tych z wyobraźnią i świetne widoki na Rzym, dla tych bez.

Bylismy tak styrani słońcem i zmęczeniem, że ucielismy sobie godzinną drzemkę na trawniku pod drzewkiem (nic nadzwyczajnego tutaj) .. po prostu dawno nie zaznałem takiego odprężenia.


Potem jeszcze Forum Romanum, czyli dalej kupy kamieni i marmuru, jednak jeszcze piękniejsze. Kolummny, łuki i resztki świątyń... gdy się do nich podejdzie oko w oko... "jak oni to zrobili", tu jest chyba nawet lepiej niz w Colloseum.

No i godz 17:00 powoli kurs na Hotel bo padamy.
Po drodze jeszcze zestaw turysty w knajpce:
Pizza margerita lub Lazania + piwo + kawa za 8.50EUR/łeb
Trudno naprawdę o lepszy deal tutaj...
Jednak gdy pomyślę jaki obiad mozna u nas zjeść za 70PLN... nie myślę - tu nie wolno tego robić. Cieszymy się chwilą. Żarcie smakuje, sceneria piękna, dziadzio na akordeonie gra rzewne italiańskie pieśni... szczyt romantyzmu.

Człapiemy dalej do Hotelu... Veni, Vidi, Vici... Przybylismy, wzieliśmy przysznic, zasnęliśmy....

aha... skubańcy nie transmitują meczy w ogólnodostępnej TV..
Wogóle włoska TV... masakra.

Jutro zaczynamy od Schodów Hiszpańskich i potem napięcie ma ciągle rosnąć :D
zobaczymy :D

1 komentarz:

  1. Ale wybrałeś godzinę 00,00.Duch jakiegoś RZYMIANINA Wam się nie ukazał????

    OdpowiedzUsuń