Dzis atak na stare miasto i twierdze St. Angelo.
Zatłoczone metro pełne polaków z płaczącymi dziećmi i ledwo chodzącymi babciami wiezie nas w kierunku Watykanu.
Twierdza powstała jako mauzoleum Hadriana, była więzieniem, schronieniem, skarbcem, archiwum, twierdzą i tysiącem innych wcieleń.
Bilet wbrew przewodnikom wynosi 8.50EUR...

Z trudem przełykamy...ale pokazuje nasze przeterminowane już Roma Passy - Pani sprawdza w komputerze i stwierdza faktycznie że ich 3dniowy czas juz upłynął... ale... usmiecha i macha ręką .. dostajemy bilety za darmo. Ojojoj.. co za niespodzianka! (gdzies juz wyczytalem takie info - ale nie bardzo wierzylem, ze to zadziala).
Zwiedzamy... powiedzialbym ze St. Angelo ma odpowiednie proporcje dla niedzielnego turysty.
mamy troszkę lochów, troszkę twierdzy, troszkę zdobionych sufitów, odrobinę obrazów i co chwilę zajebiste widoki na Rzym.
Na dole troszkę miotania się wśród straganów. zjadamy hamburgera, lody i colę.

Przechodzimy przez ten słynny most ze świętymi i zannurzamy się w uliczki, szukając Piazza Navona. Po chwili jest... trzy fontanny, kościół, pałac, mnóstwo turystów i upał.

Zdjęcia i dalej w drogę w cień.. do Pantheonu.
Pantheon ma parę zalet:
- stoi od ponad 2000 lat
- jest ogromniasty (największa kopuła w europie(?) - o 1.5m większa niz bazylika sw piotra.. nie wiem co z Istambulem .. ale nevermind)
- jest za darmo
- ma dziurę w dachu
- otoczenie jest obrzydliwie urocze
Napawamy się widokiem... Jak mówił Tom Hanks , albo prof Langdon.. "This is Oculus.. eye of the devil"

Siadamy na zewnątrz i nabieramy sił, popijając piwo i wodę.
Campo De Fiori - kolejny plac z Fontannami. Ania pewnie go zapamięta jako plac z wypasionym sklepem z odjechanymi bluzkami... kobiety muszą tu zdecydowanie przygotować wielokrotność 15EUR, a na pewno znajdą kilka modeli wartych grzechu. Żałuję ale poprzestajemy na jednej... choć serce się kraje nawet mi. :)

Uliczkami w kierunku Tybru.. spacer pod drzewami.
Wyspa na Tybrze, mosty, dosłownie stawiamy parę kroków na zatybrzu, którego niestety nie damy już obejrzeć i wracamy pod kościół "Marii którejś tam", bardziej znany z tego że posiada przy wejściu "Usta prawdy". Wieką japę, co jak włożysz tam rękę, a masz na sumieniu jakieś grzeszki, to ci ją ugryzie. Na szczęscie wycieczka japońców totalnie tarasuje kolejkę. Nie mam okazaji zaryzykować paluchów... nie to żebym się bał :D
Ale Ania trochę niepocieszona. Na szczęście mmamy parę zdjeć.
Zalegamy na trawniku, troszkę sie regenerujemy, leżąc na trawie i obserwując szalone skrzyżowanie. Potem spacer wzdłuż Circcuss maximus.Metro.
Google pokazuja 10km zrobionych .. ale dałbym głowę że było więcej :)

Hotel, wino, prysznic, wino, karty (Haggis - takie Tichu dla dwojga, niezłe, Ania wygrywa)

niektórzy to mają różowe życie. bardzo wam zazdroszczę :)
OdpowiedzUsuń