poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Dziennik pokładowy ..

Urlop: day one...
O ile wczorajszy niedzielny falstart można nazwać dniem zero...
Zdołaliśmy się sprzeciwić losowi i zrobić sobie miły początek urlopu...
Festiwal Sztucznych ogni... kolejne sztuczne święto Szczecina desperacko szukającego jakiejś atrakcji, historii, charakteru...
Wbrew pozorom, fajnie było... Sztuczne ognie to miła nieskomplikowana rozrywka, dająca sporo satysfakcji i będąc blisko - naprawdę oszołamia.
Było "w dechę", mi się podoba - festiwal ogni sztucznych lepszy od dni morza...
Inna sprawa, że w ciągu dnia wszystkie "szczury portowe" wylazły z nor i loża szyderców nie nadążała z obróbką materiału :) Wszyscy normalni chyba wyjechali nad morze, za to przyjechały posiłki zza granicy... było ostro. Wieczorem na szczęście zapadł zmrok.


Za to poniedziałek - porażka... najgorszy dzień w roku?
Czekanie .. to jest niezła tortura.
Pasek alternatora - jak się dowiedziałem - banalna sprawa, wręcz zachęcano mnie abym poczekał "chwilę" o 8:00, zaraz będzie zrobione.
To make long story short: o 17:30 wróciłem do domu bez samochodu... mechanicy mieli problem ze wszsytkim... pasek... podobno nie pasuje, rolka, podobno nie daje sie odkręcić, napinacz podbno uszkodzony, choć wygląda jak sprawny...
Wymiana paska - 10 godzin, z których ok 7 spędziłem w industrialnej okolicy Szczecina, spacerując, zaglądając mechanikom przez ramię, pytając o prognozy, słysząc "jeszcze może godzinka"... masakra.
Cała rodzina też wykończona czekaniem na wyjazd.
Na tą chwile Vento wciąż stoi u mechanika... podobno jutro rano będzie na chodzie.
Mój optymizm wyparował... będę mocno zdziwiony jeśli wyruszymy przed południem...
Dół..

3 komentarze:

  1. jako osoba dość średnio przepadajaca za sztucznymi ogniami dużą ilosć czasu spędziłam zastanawiając się, jaki wpływ na środowisko ma taka ilość dymu :)
    mam nadzieję, ze jutro wyruszycie. miłych wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia na wyprawie, ja z południowych stron polecam bardzo Wambierzyce, ale nie bazylikę (bo jak pamietam grobów i kościołów nie lubisz) ino muzeum u sołtysa. Zdziwisz się.
    Bloga przeczytałem i podziwiam. Ja człek żyjący z pisania piszę znacznie mniej. I gdzie tu sprawiedliwość. Mi się nie chce. Odezwij się po powrocie i jakom rzekł zapraszamy do Węgornika.
    Ave
    PioterB

    OdpowiedzUsuń
  3. ...cisza, .......znaczy pojechali :)

    OdpowiedzUsuń