czwartek, 2 lipca 2009

A więc tak...

Wstałem rano i postanowiłem coś z moim życiem zrobić...
Poszedłem na miasto, kupiłem gitarę - od razu chwilę pograłem... trochę zadowolenia to dało :)
Potem postanowiłem kupić nowy komputer... niestety potrzebne było również biurko i krzesło. Z rozpędu kupiłem też fajną lampę.
Dosiadlem sie od razu do kompa, bo mam na tym punkcie fioła.
Jako że w portfelu widać powoli dno - przejrzałem oferty pracy - same dziadostwo.. chociaz zaraz... W pobliskiej jednostce wojskowej szukają - "sprzątacza latryn" - WOW... ale płacą najlepiej w mieście. Zgłosiłem aplikacje - JEstem przyjęty! hurra! Zaczynam za 48godzin. od 7:00 do 14:00.
Potem troche poczatowałem, odnalazłem komórkę i zaprosiłem telefonicznie znajomą policjantkę na obiad.
Po drodze wpadłem na kurs psychologi gdzie moje zdolności do bajerowania dziewczyn znacznie wzrosły.
Spotkalem się z B. i zacząłem nawijać jak najęty..
Po chwili dała się zaprosić na słuchanie muzyki u mnie na chacie.
Pare czarujacych chwil.. i po chwili.. pierwszy pocalunek! wow! Szczescie nieomal nie rozerwalo mi glowy... szkoda ze sil mi starczylo jeszcze tylko na pare namietnych calusow. Strasznie mi sie zachcialo spac - B. tez wygladala na zmeczona. Uznalem ze wystarczy emocji na dzis, delikatnie pozegnalem ja i zaleglem na kanapie.. ciekawe co jutro... no i te latryny....

Aha ... ten opis to dzien spedzony w Sims 3 mojego wirtualnego alter ego...
Cos w tym jest... rozumiem czemu ta gra jest tak popularna :) tylko czy potrzebne mi drugie życie?
hmm... tak - czemu nie? :) Zabawne jak przypadkowe zdarzenia w komputerze układają się w alternatywne historie :) Wszystko niemal pasuje, tylko w realu moja policjantka w cywilu jest ruda :) ... no i na razie nie czyszczę latryn w robocie, a kasa nie jest najlepsza w mieście :D

2 komentarze:

  1. moja kariera simsowa miala dwa podejścia : za pierwszym razem moje alter ego umarło z wycieńczenia, a za drugim razem zginęło w pożarze :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ugh niezła trauma :)
    Ale nie chcę wiedzieć czym go tak wycieńczyłaś :D
    i nawet nie wiedziałem że Simek może kopnąć w swój wirtualny kalendarz :) będe teraz uważał :)

    OdpowiedzUsuń