piątek, 24 lipca 2009

Fingerspitzegefuhllung

... to slowo na dzis... tyle sie dzis nauczylem, od moich niemieckich kolegow... :)
(brawdopodobnie zreszta z bledem)
Piatek - tydzien minal wypadaloby cos napisac, ale trudno o cos wystrzalowego.
Ania miala w tym tygodniu przerozne popoludniowe zajecia (kolezanki, masaże, fryzjer) więc nareszcie troszkę pograłem i spotkałem się z kolegami (oczywiście tylko po to aby nie siedzieć sam w domu - ale wiadomo na kogo padło podejrzenie że się włóczy po mieście? ;) )
Hell of Stallingrad i Liberte to dania główne w poniedziałek i wtorek u Czarka.
Oczywiscie krwawo jak nie piekło Stalingradu, pożary, Stukasy i NKWD, to rewolucja francuska: terror, gilotyny i zamęt polityczny. Masakra - czyli zabawa była przednia. Obie gry z gatunku tych świetnych, jednak nie do kupienia, taki skład zbyt rzadko się daje zorganizować aby gra się "zwróciła"...
Środa to RTFG z dodatkami z Mirasem ... oj po raz kolejny i w sumie jak zawsze, cudowne wrazenia, prostoty wraz z ogromnym potencjalem taktycznym i strategicznym. Wygralem po raz pierwszy mocno inwestujac w zielone. (miazga typu 70pare:40paru)
Na deser Neuroshima, w którą przegrałem. DObrze że Mirasowi chce się grać, bo brak przeciwników, a to taka miła gra o mutantach, robotach i apokalipsie :)

W międzyczasie ponownie zgłębiłem temat gier w karty przy użyciu zwykłej talii... nie ma tego za wiele ale coś da się wybrać. Nauczyłem się Skata i Cribbage (o dzięki za sztuczną inteligencję komputerów). Wraz z Hearts i Gin Rummy - jest w co grać, gdyby nagle trafić w jakieś miejsce odludne z talią kart...

Zrobiłem: Steam - szczyt ewolucji gier kolejowych, teraz trzeba znalesc jakieś niewinne ofiary, które zechcą zagrać... zobaczymy.

Nevermind.. monotematycznie to wszystko wychodzi... wszystko o grach... ale to taka działka gdzie jeszcze coś się dzieje. Spotyka sie ludzi, miło spędza czas.
W międzyczasie oczywiscie mój mózg obrabia jakieś fotografie, plany modelu też juz się krystalizują, jakieś książki, jakiś Dr House (nie obejrzałem chyba żadnego filmu "normalnego" od paru tygodni)...

Immieniny Ani... już przeczyta o Tym po fakcie :) ale cały tydzien główkowałem nad prezentem... i... skończyłem z... czterema prezentami :)
Tak to jest.. kupujesz cos.. po chwili uważasz ze to za mało... kupujesz następny.. potem jakaś okazja.. aa to jeszcze dorzucimy, i tak rośnie góra - ale to chyba dobrze? ;)
Jutro impreza, będzie dużo wódki, nie będę się pchał z grami, skupię się na grillowaniu - zobaczymy jak to wyjdzie :)

Czas sie zbierać... w pracy chyba jestem ostatni :D
W drogę....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz