środa, 15 kwietnia 2009

Święta, święta i po świętej.

Drugie co do ważności (choć spory trwają) święta w Polsce minęły...
Pogoda była ustawiona, więc ogólnie pozytywnie i wesoło.
Zdaje się oprócz jajek, głównym skojarzeniem z polskimi świętami jest "żarcie".
Tego też było na maksa.
Ciężko było wydostać się z objęć stołu - ale starałem się więcej pić niż jeść ;)
(z umiarem oczywiście :D)

Święta rodzinne, więc wszystko w wąskim gronie (albo szerokim - zależnie od rodziny).
Jest sporo czasu aby sobie przypomnieć, dlaczego za jednymi tęsknimy, a dlaczego innych znowu mamy serdecznie dosyć po 10 minutach...

Sukcesem był na pewno turniej pokera rodzinny (bardzo po chrześcijańsku :))) )
Teksas Holdem No Limit na zasadach turniejowych, bez ulg i ustepstw - wzbudził sporo emocji.
Wygrany niestety był tylko jeden: szwagier Krzychu- potwierdził klasę niekoronowanego króla pokera (teraz również sportowego) i napchał kieszenie gotówą.
(wódki było tyle na stole , że nie bylo po co go wysyłac do sklepu niestety) 7 współgraczy pożegnało się z żalem ze swoimi 10PLN. Zabawy było na 2.5 godziny.. Trzeba popracować nad zakończeniem, żeby finał się zbytnio nie przeciągał.

A tak ogólnie to zgodnie z planem... picie, żarcie, granie... (dokładna lista wkrótce) Kocham święta!

Do czego tu odliczać teraz dni? Majówka w tym roku jakaś niewyraźna...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz