środa, 13 stycznia 2010

Siłka startuje

Taak... postanowienia noworoczne mają swoje konsekwencje :D
Postanowiłem rozszerzyć moją działalność sportową i poza bilardem wziąć się za coś bardziej wymagającego wysiłku...

Trafiłem na siłownię dziś po raz pierwszy (noo może drugi) w życiu.
Przebiegłem 120km, zrobiłem 300 ćwiczeń na brzuch i podciągnąłem się 75 razy... albo tak mi się wydawało.
Potem wypociłem 2 litry w saunie, prysznic i z powrotem do pracy ;)
Teraz czuję każdy mięsień, a waga udaje, że nic się nie wydarzyło.
Nie drgnął we właściwym kierunku ani jeden procencik.
Ale nevermind.. zobaczymy za jakiś czas ;))))
Oficjalnie tu chciałbym podziękować Arkowi, ze dopomógł mi w tej decyzji.
Inni nazwaliby to upierdliwością, ale facet nie ustawał w sprowadzaniu mnie na dobrą drogę zdrowego życia. Za to mu chwała...
Siedzę popijam Tequilę (whisky się skończyła) i czuję się, jak po Wielkiej Pardubickiej (w roli konia oczywiście), ale endorfiny robią swoje i czuję się szczęsliwy jak świnia w błocie :)
...myślę... 2x w tygodniu?

1 komentarz: