OK dzien rozpoczęty pod znakiem kaca należy przetrwać ostrożnie.
Przerwę lunchową "straciłem" (jak stwierdzili niektórzy) na muzeum historii Armenii.
W skrócie, Armenia byla kiedys wielka, szczególnie w czasach BC.
Ale miała pecha do sąsiadów... była na skrzyżowaniu wszystkich przetaczających się mocarstw. Więc Ciągle jak nie Persowie, to Macedończycy, potem Rzymianie, potem Ottomańce, potem muzułmanie, potem znani i lubiani ruscy.. każdy najeżdżał i podbijał... ciężka sprawa.
Niektórzy okupowali lekko, a turcy chcieli wyrżnąć wogóle w pień. Po dużej części im się udało i załapali się na podium największych zbrodniarzy w historii świata.
Ormianie sie wkurzyli i albo uciekli w góry, albo rozbiegli się po całym świecie.
Dzisiejsza Armenia to nieduże państewko 3mln ludzi z czego połowa z nich mieszka w stolicy.
Historia więc bogata, sztuka bardzo ciekawa. Połączenie chrześciaństwa, ale takiego wschodniego z wpływami muzułmanów. Fajne rzeźbione kamienie z krzyżami, super biżuteria i jakieś tam metalowo-brązowo-srebrno-złote popierdółki. Wiadomo- ikony, sakralne obrazy, manuskrypty (Armeńcy mieli istnego hopla na punkcie przepisywania książek, w sumie to dzieki nim znamy biblię w obecnnym kształcie, grackichh filozofów i mnóstwo reszty biblioteki światowej. )
Gdzieś tam parę chwil po chrystusie wysłali jednego gościa do Aleksandrii chyba, żeby wybrał dla nich najlepszy na świecie alfabet i pokazał w domu jak się pisze. Mnich wybrał alfabet grecki... niestety dla nas.. bo Armeńskich napisów za cholerę nie idzie odcyfrować. I od tego czasu zaczeli przepisywać wszytko co im wpadło w łapy.. prawie jak studenci i kserowanie :D

Architektura może nie jakaś niesamowita, ale klimatyczna. Kościółki, klasztory, twierdze...
Tak naprawdę do wszędzie pokazują te same 4 budynki jako "wielką spuściznę", ale jak pisałem, dotrzeć tam nie sposób i tylko zdjęcia w katalogach turystycznych są piękne.
dobra.. nie ma co przynudzac.
Praca niestety do 18:30, więc czasu zostało tylko na jakiś obiadek (aaa to było tutejsze KFC.. mniam) i tradycyjne pare piw w kolejnym pubie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz