Wspomnienia wycieczki do Monachium już się zacierają.
Od dwóch dni znowu dzień świstaka.
Jadąc rano zaspany na poligon, słyszę w radiu Green Day - Wake Me Up When September Ends.
Trudno w sumie o celniejszy komentarz.
Na cały Wrzesień najchętniej wysłałbym swojego klona.
Wegetacja roślinna nieomal.
Urodziny poszły bez imprezy, imieniny poszły zupełnie niezuwazone, Ania w senatorium, ja dłubię wirtualne wojny, z dala od domu, Ola siedzi w domu.
Cała rodzina czeka na koniec Września... ogólna deprecha.
Ale w sumie.. dobrze, że nie zostałem marynarzem albo... żołnierzem :)))
"Wake Me Up When September Ends"
Summer has come and passed
The innocent can never last
wake me up when September ends
here comes the rain again
falling from the stars
drenched in my pain again
becoming who we are
as my memory rests
but never forgets what I lost
wake me up when September ends
summer has come and passed
the innocent can never last
wake me up when September ends
...jeszcze 3-4 dni...
Zdjęcia obrobione, myślę nad jakimś spektakularnym sposobem ich pokazania.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz