piątek, 27 sierpnia 2010

Nowa Ruda - najlepsze prywatki w mieście?

Last but not least, podsumowanie grania na urlopie.

Już rok temu piałem peany na cześć Wojtka i jego rodziny...
Teraz było tak samo.
Gospodarze oddali nam salon, karmili, opiekowali sie dzieckiem...
Jedyną ich satysfakcją było rozwalanie nas w Race for the Galaxy.
Wyniki były miażdżące, typu 75:70:35:34 dla zawodników z Nowej Rudy.
Nie wiem jak to robią... ale my gramy o ligę niżej... trzeba więcej potrenować chyba.

Przerobilismy w trakcie 5 dni ok 35gier... licząc skromnie po godzince na sesję...
"trochę tego było"

Dla mnie z nowości grą urlopu był "Świat bez końca" - urzekł mnie fabularny styl historii i mocne osadzenie w książce Folleta.
O stopniu urzeczenia świadczy niemal natychmiastowy zakup. Ja z reguły analizuje przez minimum tydzień przed kliknięciem "do koszyka" :)

Wizualnie i swoją prostotą tez złapał "Marrakech" , z tymi dywanikami i walce na targu... "Glen More" - w koncu gra o produkcji whisky :) "Speicherstadt" - nie takie suche jak jego nazwa....
prototyp trzewikowego "51 state" - tez okazał sie niezły.. ma szanse być naprawde dobrą polską karcianką.
"poison" i "alhambra" na imprezie 6-osobowej tez sie swietnie sprawdzily...
(Poison także wrzucony "do koszyka", Alhambrę - już mamy :D)
dlugoby bełkotać...

było zajebiście


---
do tego wyprawa w góry Sowie miło oderwała od stołu.
Choć skończyła się dwoma ma stłuczonymi kolanami, dwoma zdartymi rękoma, jedną rozciętą wargą... wszystko w jednej osobie Oli... tym bardziej będzie pamiętana.
Zdjęcia za chwilę...

tylko 24 wybrane zdjecia... x 3 sekundy .. to tylko nieco ponad minuta stracona :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz