czwartek, 26 sierpnia 2010

Najlepsze polskie muzeum lotnictwa?


Przeglądając googlowe zdjęcia terenu festiwalu, dojrzałem przypadkiem interesujące sylwetki znane mi od dzieciństwa...
Saab 37 Viggen, Saab 35 Drakken ... każdy kto interesował się lotnictwem, pozna te szwedzkie dziwolągi z daleka. Ale tu? W środku Krakowa? Na pasie też niepozorny F-104 Starfighter... cholera, musiałem to zobaczyć.
(zeszły wieczór Muse było o 200metrów stąd.
Więc w ostatnie chwile w Krakowie zaciągnąłem Anię do Muzeum Lotnictwa.
Ohh boy .. powrót do dzieciństwa.. pacholęciem będąc, zapychałem sobie głowę udźwigiem Miga-29, kalibrem działek SPitfire'a, masą startową Harriera i zasięgiem Iła-28. Cieszyłem się jak świnia w błocie... Ania podejrzewała, że wizyta w muzeum dała mi więcej radochy niż cały Coke Live Festival .. i to za 8PLN.
Jest na co patrzeć... nie wiem skąd oni to sprowadzili...
ale co tu robią właśnie wspomniane szwedzkie Viggen i Drakken?
Co tu robi wyglądający jak prosto z Falklandów Harrier Mk3?
F-105 Starfighter? Wżyciu bym się nie spodziewał...
Ogromniasty, zdezelowany kadłub Thunderchiefa nareszcie zobaczyłem na żywo .... ile ja książek o nim przeczytałem!... (no dobra.. jedną :D ale grubą)
W hangarze mozna dotknąć prawdziwego Supermarine SPitfire... tylko badawczy wzrok Ani powstrzymał mnie przed klęknięciem. P-11c jak żywy... pięknie wygląda.
Cały następny hangar to samoloty pierwszej wojny światowej ... kilkanaście... robią wrażenie swoją kruchością i drewnem.
Na zewnątrz cała aleja migów... głownie Migi15 i 21 ... ślicznie złachane, zużyte i z patyną. Przepięknie dobita Cessna Dragonfly... to dopiero zagwozdka, jak ona się tu wzięła z Wietnamu?
Właśnie podoba mi się że wszystko jest naprawdę zużyte i dobite... ma swój wiek.
Nie wiem czy kierownictwo muzeum chciało taki efekt osiągnąć... ale jest cool...
To durne hobby.. fascynować się odległymi od rzeczywistości, maszynami śmierci... wiele ulubionych, dopiero dziś po ćwierci wieku zobaczyłem na żywo... odżyło we mnie z całą mocą.
Faktycznie sporo radochy...

Niestrawny dla laika slideshow z wieloma nieznanymi nazwami...

1 komentarz:

  1. Taaak, zdecydowanie orgazmiczny slajdszoł :) Muzea wojenne i wojskowe to zdecydowanie miła część wycieczek - tylko pozazdrościć, chociaż osobiście bardziej lubię lądowe cacuszka, czyli czołgi i wszelkiej maści pojazdy. Tym niemniej bardzo miło się to oglądało - Ania na tle "jedenastki" - bezcenna - nawet fryzura nieco przypominała rudą czapke pilotkę :P

    OdpowiedzUsuń