Kurier przyniósł Nowy gadżet do naszego zagraconego mieszkanka :)))))

Jest coś niepokojącego, gdy prawie 40-letni facet mówi, że kupił sobie kierownicę... do komputera :D
Gdy dodać, ze jest to jego... czwarta kierownica w "karierze" .. sprawa staje się naprawdę podejrzana... troszkę to smieszne... joysticki, kierownice, gry planszowe... ja wciąż mam chyba 6 lat. Najgorsze jest to, że sprawia mi to niesłychaną radochę... ten zakup uważam za jeden z najlepszych...
W "realu" samochody mnie pasjonują na poziomie zeszłorocznego śniegu... im bardziej realne tym mniej ... Szczytem mojego braku zainteresowania jest mój własny samochód.
Traktuję go totalnie instrumentalnie, wprawdzie darzę go pewną czułością i sentymentem właściciela... ale daleko mi do zastanawiania się ile ma koni, tuningu spoilerów, alufelg, smarowania uszczelek, ba.. nawet regularnego mycia :)
Top Gear - chętnie obejrzę, ale raczej ze względu na charyzmę prowadzących niż ekscytację podwójnym wałkiem rozrządu lub skrzynią biegów tiptronic...
Wyścigi w TV ... oglądam chyba tylko dlatego, że właśnie kiedyś "jeździłem" na tych torach i kojarzę zakręty, moge się troszkę czuć w akcję pokazaną z widoku kierowcy...
Formuła 1 to najnudniejszy sport świata...
Wyscigi samochodów turystycznych są jedyną serią, którą oglądam bez ziewania... krótkie, zwarte, z urywaniem lusterek, darciem blachy, wypadkami i wyprzedzaniami...
Za to jak siadam za rzeczoną kierownicą... odlatuję ze szczęscia... 8 okrążeń Lotusem Cortiną , Fordem Escortem czy innym rzęchem. Spocony, napięty, napompowany adrenaliną, zadowolony. Po 25minutach mam dość ze szczęścia - to kolejna zaleta... nie trzeba grać godzinami. Czasu ciągle mało, rodzina tez domaga się uwagi i jest tyle innych ciekawych rzeczy do zrobienia.
Siadam .. jadę pół godzinki... wysiadam.
Grand Prix Legenends to gra która zmieniła moje zycie, dowiedziałem się milion rzeczy, o teorii jazdy, mechanice zawieszenia i historii z roku 1967. Wsiadając obecnie po raz pierwszy do gokarta na imprezie zakładowej potrafię załapać się w TOP4 na 40 uczestników, walcząc z niemcami, którzy bywają na torze co 3ci weekend. Czyli cos w tym jest...
I chyba najlepsze - poznalem sporo fajnych ludzi w całej Polsce, skonczylo sie to spotkaniami, odwiedzinami - kierownica zwróciła się z nawiązką.
Grand Prix Legends, GT Legends, GTR i Rfactor... to jest własnie ten kop w jaja który lubię :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz