Mały samolocik Embraer 145 linii Luxair niesie mnie przez 1,5h praktycznie caly czas w chmurach. Lądowanie z racji mniejszego samolotu, bardziej widowiskowe, widac podmuchy wiatru, korekcje pilota, w końcu w jednym kawałku nawet gładko lądujemy.
Bus do Centrum i 100m od przestanku mam Hotel.
Unoszę brew, gdy w witrynach okolicznych "sklepów" widzę zdjęcia striptizerek i neony raczej w klimacie czerwonym, z dużą ilością liter X .. ale co tam :D widocznie taki lokalny koloryt.
Hotelik Auberge Giaglotti jest OK... tzn pokoj, lozko, prysznic i internet od ktorego dostaje szalu (ciagle gubi zasieg).
Ruszam na zwiedzanie.. za oknem jesień na całego, mrzawka, szaro, wiatr i chlapa. Trudno.
Luxemburg to takie miasto na skale, właściwie twierdza. Rozkwitła w czasach po/około napoleonskich kiedy armie Francji, Prus i calej reszty ferajny przebiegały w lewo i prawo. Od tego czasu sprytnie sie udaje temu księstwu lawirować w polityce, tak że nikt za bardzo mu krzywdy nie robi, a wręcz pełny rozkwit. Ale jak ktoś ma bank w co drugim budynku.. wiadomo kapucha rządzi. (i masoni)
Nevermid.. wszyscy myślą że to takie miasto-państwo.. coś jak Monaco. Ale nie.. jest to całkiem spore (wilekosci naszego województwa).
Jest troche lasów i górek (Ardeny ktoś czuje?) jest troche plaskich zielonych pagorkow i jest w sumie małe miasto luxemburg w srodku.
Dobra.. jest fajnie podziwiac twierdze i jej resztki, malowniczo sie to przeplata ze sredniowiecznymi kamieniczkami, przez srodek plynie brudnoszara (zupelni nie jak na pocztowkach) rzeczka. Tak wiec jest wysoka twierdza i bardzo nisko polozone stare miasto - very nice.
Zrobilem z 4 marszo-godziny dookola. Prawie jak w gorach.. nogi w dupie i pęcherz na stopie. Wizyta w knajpkach na piwko (2EUR), Kawe (2.50EUR )i McDonnaldzie po BigMac menu za jedyne 8EUR. Zakup tradycyjnie taniego wina i wizyta w cukierni po jakies ciacho na wieczor. Padlem na łóżko i zasnąłem (od 4 na nogach) .. a teraz popijam różowe winko, zajadam crossanta i lewą ręką piszę sprawozdanie :D
Podsumowując - ciekawie, choć w jesiennym pejzażu, dosyć szaro i ponuro. W centrum ulice nie różnią sie od Szczecina tylko drogo jak cholera i o wiele więcej arabów i murzynów.
Tyle na razie
(zdjęcia wymagają głebokiej obróbki, aby nie wyglądały żałosnie... więc będą po powrocie - teraz jeden szaro-bury rzut oka)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz