Od środy korzystam z wolności jako słomiany wdowiec...
Sielanka...
DŻDŻDŻttt.. zła odpowiedź... złe moce nie śpią...
Wczoraj po powrocie z pracy zastałem tajemniczą karteczkę w drzwiach...
ENEA.. moj wspanialy dostarczyciel pradu - chciala sie ze mną skontaktować.
Po chwili wszsytko jasne, przyszli i odcieli mi prąd...
Jakies awizo tam sie pojawilo przed dlugim weekendem... jakies drugie mialem w kieszeni z zamiarem jutrzejszego odebrania... kto by mogl przypuszczac ze te skurczybyki takie drażliwe się zrobiły? (jeden rachunek zaległy/zapomniany)
Oczywiscie po 16 to już pozamiatane, mozna pogadać z faxem co najwyżej...
Cóż robić.. zgromadziłem świece, zapalniczkę, Whisky i colę w zasięgu rąk, czekałem na zmrok... oj trudno tak bez prądu... wieczorem już ani czytać, ani grać na gitarze - świeczułki dawały nikłe światło, nadające się tylko na romantyczne wieczory... Ale żona w delegacji... cóż.. pogadaliśmy sobie z Olą chwilę, jak tato z córką.. czyli krótko i na temat... ( "a kupisz mi...? - nie kupię")* ... i do spania ... nuuuda.
Kiedyś to faktycznie, cieńko było, jedyna rozrywka po ciemku... wiadomo.. stąd chyba te wielodzietne rodziny.. brak prądu - zdaje się jest to sekretny plan naszego rządu... odcinać i zwiększać przyrost. Więc uważajcie z rachunkami ;) **
A przed chwilą otrzymałem telefon, że Ania miała stłuczkę samochodową... na szczęście .. skonczylo się na strachu. chyba... zobaczymy...
Przygody eh przygody :) New day - new adventure.
Łącznie z ostatnimi przygodami z samolotami, jakiś czarno-pechowy obraz sie wyłania, ale spoko :) znoszę ostatnio takie zakręty na luzie i jakoś z dystansem. (Oczywiście stłuczkę żony gdzies daleko łatwiej jest znieść z dystansem :D ). Ale traktuję to już jako swego rodzaju grę i ciekaw jestem jaki nowy problem wyskoczy jutro :)
Po cześci przyczyniła się do tego ta książka:

"Wędrówka dusz" - czary-mary hokus pokus, kadzidełko-wahadełko ktoś powie...
Ale jak mozna wierzyć w gościa spacerującego po wodzie, to i można mieć nadzieje (niekoniecznie 100% wiarę) w lepszy świat, po tych wszystkich ziemskich udrękach - które przecież tylko czynią nas twardszymi i lepszymi (o ile oczywiscie nas nie zabiją albo nie rozpieprzą w drobny mak) ;)
Ogólnie polecam do poduchy - książka pomaga sie zdystansować do negatywnych zdarzeń, a zbliżyć do pozytywnych emocji, posortować co ważne, a co nie :) i śmielej żyć.
* przesadzam w imię zabawności tekstu - to była całkiem miła pogawędka z córką ;)
** Radość z ponownego przyłączenia prądu kosztuje 87PLN ... Więc chyba tylko seks przy świecach może zrekompensować tą stratę ;)

ooo.. to podrożało włączanie prądu - kiedyś 84 zł kosztowało. i nie dorzucali seksu przy świecach :D
OdpowiedzUsuńa co do ksiązki, to jak pożyczysz, to też chętnie popatrzę na pozytywne aspekty życia :D