Dla zainteresowanych: Ania pozostaje jeszcze jeden dzień na obserwacji.
Najwyraźniej wpadła w oko jakiemuś lekarzowi... ;)
Wciąż kręci jej się w głowie i ma mroczki przed oczami, ale stopniowo jest lepiej ;)
Mysle ze niedlugo powinna być na nogach, bo z pracy już są telefony, kiedy będzie mogła zacząć przetwarzać dokumenty... ten system czasem mnie bawi... nie wiadomo czy sie śmiać, czy płakać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Aneczko!
OdpowiedzUsuńWracaj do zdrowia i do rodziny, bo przecież bez Ciebie nie tylko firma się zawali ale rónież Wasza rodzina ciężko to zniesie. Proszę, wyjechałaś na chwilkę i już prąd Wam odcięli :-)
dobra dobra.. swietnie sobie radzimy, góra prania na balkonie prawie niewidoczna z ulicy, a bez obiadow tez da się żyć...
OdpowiedzUsuńZyczenia przekażę.. thx :)
Tak poza tym, Ania tam ma telefon i w porywach daje rade czytać smsy :)
kiedy bedzie podstawiony autokar dla odwiedzajacych? :) mamy juz zamowiona ekipe piesniarzy i tancerzy ludowych oraz himalajskiego polykacza ognia zonglujacego razem z grupa miniaturowych yeti :)
OdpowiedzUsuń