niedziela, 29 maja 2011

Koniec cwiczen

Ufff w czwartek udalo sie zakonczyc cwiczenia.
po 4 dniach spedzonych glownie w metalowym pudle, w jakiejs zapadlej enerdowskiej jednostce.
Wrocilem... caly smierdzacy spalinami, maszynami, zarosniety, z czerwonymi oczami od swietlowek i whisky...

Moja opinia jest moze mniej entuzjastyczna niz oficjalne komunikaty.. ale coz .. wygralismy again :)

Ja teraz stocze wlasna bitwe, aby soboty, 12godzinne dni pracy, spanie na lozku pietrowym, praca w klimatyzowanym pudle, podle zarcie... jakos sie oplacily.
Z zapowiedzi zanosi sie suma dosyc smieszna...
zobaczymy :D

Podsumowujac - na pewno najgorsze dla mnie cwiczenia.
Nie dalo sie nawet wyrwac na chwile do pobliskiego Prenzlau zoabczyc centrum.

Choc do marketu wyskoczylem: Ubongo karciane i Take5 kupione :)


zdjec niewiele (z oczywistych wzgledow)

Rzut oka na korytarz

Party time

Oto moja nora... tamte czarne drzwi.

Oficjalna i dumna relacja ( z o wiele lepszymi zdjeciami) w barbarzynskim jezyku na Oficjalnej stronie MNCNE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz