Ufff w czwartek udalo sie zakonczyc cwiczenia.
po 4 dniach spedzonych glownie w metalowym pudle, w jakiejs zapadlej enerdowskiej jednostce.
Wrocilem... caly smierdzacy spalinami, maszynami, zarosniety, z czerwonymi oczami od swietlowek i whisky...
Moja opinia jest moze mniej entuzjastyczna niz oficjalne komunikaty.. ale coz .. wygralismy again :)
Ja teraz stocze wlasna bitwe, aby soboty, 12godzinne dni pracy, spanie na lozku pietrowym, praca w klimatyzowanym pudle, podle zarcie... jakos sie oplacily.
Z zapowiedzi zanosi sie suma dosyc smieszna...
zobaczymy :D
Podsumowujac - na pewno najgorsze dla mnie cwiczenia.
Nie dalo sie nawet wyrwac na chwile do pobliskiego Prenzlau zoabczyc centrum.
Choc do marketu wyskoczylem: Ubongo karciane i Take5 kupione :)
zdjec niewiele (z oczywistych wzgledow)
Rzut oka na korytarz
Party time
Oto moja nora... tamte czarne drzwi.
Oficjalna i dumna relacja ( z o wiele lepszymi zdjeciami) w barbarzynskim jezyku na Oficjalnej stronie MNCNE
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz