środa, 2 grudnia 2009

Kochany Pamiętniku

Jeśli podsumowujemy tydzień i wychodzi na to, że w zasadzie nie ma czego wspominać - znaczy się jest źle...
A więc żyję... i to w zasadzie tyle.
Fizjologicznie rzecz biorąc, płyny cyrkulują...
Zamontowałem radio w samochodzie... świetna sprawa... panel już zabieram ze sobą :)
Pograłem wreszcie troszkę na gitarze... (czubki palców znowu zmiękły i znowu wszystko brzmi wieśniacko)
Zaliczyłem dwie miłe imprezy z wojakami. Coctail Party, gdzie po spożyciu 7 różnych drinków kolorowych, uznałem że whisky z colą jest najlepsze (to ci gust smakosza - wiem ;). Andrzejki gdzie owo whisky+cola było głównym napojem i można było popląsać nieco, a nawet pogadać z "prawdziwą" wróżką... (prawdziwość wróżek wciąż mnie zastanawia... czasem wydaje mi się, że wszystkie są "fałszywe"... czasem, że jednak coś w tym jest)

Moje statystyki z BGG podają, że zagrałem przy planszy w Listopadzie 13 razy - najmniej od czerwca. (Miras ma na drugą zmianę zbyt często i spadły wizyty w Łobzie :) ) POwodem do dumy jest zrobienie Fabrik Managera (kolejna gra twórcy Wysokiego Napięcia) ... fajny mózgożerny industrial, w sam raz dla młodych, bojowych księgowych. Teraz tylko muszę poszukać ofiar :) Ktoś chętny?


Zero nowych zdjęć... brak okazji. Miałem wizytować Brukselę, ale z powodu braku funduszów nie wypaliło.

tyle... brak entuzjazmu. Przedświąteczny jesienny marazm.

2 komentarze:

  1. jestem oburzona tezą o fałszywości wróżek.. i czuję się osobiście dotknięta :DDD

    OdpowiedzUsuń
  2. :) akurat Ty wprowadzasz te wątpliwości "na plus" jeśli chodzi o wróżki :) A słowo "fałszywe" oczywiscie w znaczeniu, że wróżki, mam wrażenie raczej mówią ludziom to co oni chcą usłyszeć i jakieś tam generalne prawdy pasujące do wszystkiego... niż taki "prawdziwy" hokus-pokus i czary-mary :D

    OdpowiedzUsuń