piątek, 4 grudnia 2009

Dzieci rosną... nie tylko cudze

Tak.. Ola skończyła właśnie 10lat.
Wszyscy w takich momentach mówią - "ależ ten czas szybko leci, ani się nie obejrzysz, a tu już dzieci dorosłe"

Eee tam.. gadanie - dłużyło się jak cholera ... ;-)
Dopiero po 10latach wychodzimy na prostą... możemy wyjść wieczorem z domu.
Ale muszę powiedzieć, że jestem zadowolony.
Chyba nic mi w życiu tak dobrze nie wyszło, jak córka...
Wprawdzie nieznośna, pyskata, humorzasta i chorowita była...
Ale zalet wyszło troszkę więcej.


Nie jestem obiektywny, ale ładne toto wyrosło.
Czas zaopatrzyć się w dubeltówkę do straszenia chłopaków :)

Dzieci to jednak cel życia... wiem, to kłopot jak jasna cholera, ograniczenie, upierdliwość, nerwy i nie konczące się źródło wydatków... ale przydałoby się następne, ostatni dzwonek już zaczyna dzwonić.
Nic fajniejszego jak usłyszeć "Tato- kocham Cię" zupełnie tak z zaskoczenia :)

I pomyśleć że wszystko przez samolubny gen, który dba o swoje przetrwanie i ciągle szepta kobietom do ucha "dziecko, dziecko, dziecko"... a facetom : "sex, sex, sex.. i tylko nie dziecko!"...
Dziwny jest ten świat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz