poniedziałek, 14 grudnia 2009

Idą święta...

Uh. .jakby tak czekać na wydarzenia ciekawe i niezwykłe, to w pewnych okresach roku możnaby zawiesić działalność bloggera.
Ale ponieważ niecodziennie jest niedziela i czasem trzeba popisać o pierdołach, zabieram się z pewnym trudem i niepewnością o czym będzie następne zdanie.
Siedzę od rana w takiej dziupli i rozdaje chłopakom laptopy na misje... co chwilę ktoś przychodzi i marudzi, więc myśli będą urywane i pozbawione logicznej ciągłości.

A więc :) kto nie jest rodzicem nigdy nie zrozumie ile radości może sprawić dzień bez dziecka. Brzmi to troche w sprzeczności z poprzednimi postami, ale cóż, każdy lubi trochę wolności, gdy nikt nie jęczy, brzęczy i nie słucha Hanny Montanny.
Błogi weekend tylko we dwoje, nieomal powrót do czasów narzeczeństwa.
Rozstania wzmacniaja uczucia :) ... gdzie by tu teraz wysłać żonę... ?? :)

Z innej beczki, była też okazja troszkę pograć. Zawsze z ciekawością obserwuję pierwszy kontakt ludzi z grami, z zasadami, z tym całym chaosem. Niektórym idzie to ciężko, 5 razy spytają o ten sam banalny przepis, dumają nad ruchem nieskończoną ilość minut. Inni łapią szybciej. Starzy wyjadacze potrzebują jednokrotnego powiedzenia reguł nawet skomplikowanych gier (Fabrik Manager), i już opracowują taktyki i strategie.


Ekhm.. to ci bystrzejsi (choć nie wiem czy wyglądają) :) Maria Teresa i Ludwik XV. Zdjęcie robił Fryderyk II tuż po historycznym zwycięstwie Austrii.

Wniosek byłby krzepiący nawet, że kontakt z grami polepsza prędkość "łapania" nowych sytuacji, przepisów, reguł... trudo tu wysnuć jakieś głębsze wnioski, bo ci "nowi" w miarę szybko wyrównują poziom, ale tendencja jest - GRAĆ bo to zdrowo :)
Tak wogóle to bardziej chyba cenię wartość "towarzyską" gry, więc spokojnie przemęczę się powtarzając w kółko te same reguły i znosząc lawinę pytań - byleby byli chętni do gry.

Idą święta i cały ten szoł. W sklepach normalnie obłed i szaleństwo...
Ale zdaje się powoli zaczynam lubić tę szopkę.
Nawet fajnie jest komuś kupować prezenty...
No i troszkę rozmyślać co możesz sam dostać oprócz krawata i skarpet :)


Kolejna w tym kwartale walka stulecia - Pudzian vs Nejman.
Obejrzałem a jakże... trudno o niższy upadek sportu.
W zasadzie powinni być ubrani w dresy, a sceneria ustawiona w stylu dyskoteki w Kopytkowie. Wiejska napierdalanka. Boks przy tym szermierka dla erudytów i koneserów.. i ostatnio przy walkach Gołoty to nawet piwo można zdążyć wypić.



i na koniec - dzisiejsze obrazki są sponsorowane przez mój nowy nałóg Demotywatory.pl
Nic tak nie polepsza początku dnia jak przegląd najnowszych domotywatorów.

1 komentarz:

  1. Niestety muszę zauważyć, że domoty spadły na pysk....kiedyś to było ciekawe pole komentarzy rzeczywistości a teraz czasem nie wiadomo co robią moderatorzy....

    OdpowiedzUsuń