środa, 2 września 2009

Codzienna szarość

Fajnie by było coś napisać...
A tu nic wartego uwagi, koniec urlopu, dwa ostatnie dni przepuściłem po prostu przez palce, nie robiąc nic, po czym zostałby ślad.

Robota i kierat porannych dojazdów od nowa się zaczął.
... hmmm

Zbliżają się moje urodziny, z którymi nadchodzi jak zwykle, zastanowienie ile jeszcze zostało i jaki jest bilans roku, dekady, życia...
Na dokładne obliczenia przyjdzie jeszcze czas, na razie wiadomo, że po stronie minusów należy wpisać, że zdecydowanie siwieję i zaczyna mi rosnąć brzuch :)
Plusów poszukam... Jest ich w zasadzie mnóstwo i uważam się za szczęśliwca, jednak nie wiadomo na którą stronę tak naprawdę waga się przechyli ;)

Jak co roku, kłopot z imprezą - jakoś źle się czuję będąc dostojnym jubilatem.
Chciałbym jakoś zabawnie to przeprowadzić, żeby nie tylko żarcie i picie...
Ale będzie trudno - pogoda zapowiada się deszczowo i jesiennie.
Mam nadzieję, że uda się kolejny rodzinny turniej pokera. To by mi poprawiło humor. Nie muszę nawet wygrać.
A na wieczór wspólne oglądanie meczu naszych kopaczy noznych - fanem nie jestem, ale towarzysko mogłoby być zabawnie :)

czas do domu... pierwszy dzien w robocie był bardziej niż robotny.

1 komentarz:

  1. sto lat Panie Jacku :) !
    Na pewno pogoda dopisze - hujnia i zagwiaździocha
    Poker? brzmi jak mleko bez żylet - może Teken 3
    co do dzialu ostatnio słuchałem proponuje najnowsza plyte - Larimosa - Sehnsucht, na koncircie w progresi w w-wie niezly czad. jestem cikawy jaki bedzie wskaznik dretwosci X/10 ?

    OdpowiedzUsuń