W sobotę udało się przeprowadzić operację "urodziny".
Wzniosłem się na wyżyny mojej inwencji i zapodałem szalony wystrój zawierający:
migające lampki choinkowe, kadzidełka o zapachu marihuany, muzyka zagłuszająca szczęk sztućców i plakaty propagandowe z moją podobizną...
Do tego dużo wody ognistej i można powiedzieć, że impreza się udała.

Na pewno jednym z bardziej zapamiętanych epizodów, był II Rodzinny Turniej Pokera.
Większość wprawdzie straciła swoje 10PLN wpisowego, ale było zabawnie.
9 uczestników - ja odpadłem chyba już jako 3ci... ale udzielanie sie jako krupier mi wystarczyło.
Tradycyjnie wygrał Szwagier Krzychu, który w pokera wygrał motor, dom i żonę, a tym razem zabrał 50PLN nagrody (dobrze że od razu wydał na flaszkę :)) .
Drugie miejsce i 3 dychy : Natalia, która widać co robi w tym wojsku (rżnie w karty?).
Trzecie miejsce na podium i zwrot kosztów - Harry. :)
Podsumowując - wdg mnie udało się osiągnąć trudną sztukę zabawienia rodziny.
Nie było tak źle.
Podziekowania dla teamu przygotowującego, bez których - byłyby tylko wódka i czipsy.
Podziękowania dla gości, bez których byłoby mniej sprzątania ;)
Byłem bardziej niż zadowolony - jednak na drugi dzień, przyniósł taką falę negatywnych atrakcji, że zapomniałem już o urodzinach.
"łyzka dziegciu w beczce miodu"
Nevermind.

no to co.. to wszystkiego najlepszego :D rośnij duży :D
OdpowiedzUsuń