poniedziałek, 21 września 2009

X rocznica mojego pracodawcy.



Tydzien poprzedni w zasadzie rozmył się w jakiś wir roboty i przygotowań do "parady". Jak to w wojsku malowanie trawy na zielono, maszerowanie codziennie po 2 godziny (na szczescie bez cywili) i takie tam typowe zajęcia. Jak to w wojsku, nie bylo nic ważniejszego. Cała impreza skaładała się z przemarszu, 4ch przemówień i orkiestry wojskowej. Ogólnie wzajemne ściskanie rąk ministrów, wojewodów i generałów. Reszta była mało ważna. Więc ogólnie było to "troszkę" nudnawe. Jako, że zamysł był taki aby WSZYSCY pracownicy mieli jakies zajęcie - otrzymałem flagi sygnalizacyjne i byłem bardzo ważną osobą, dającą sygnał, że defilada może ruszać.

Udało się bez większych zgrzytów ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz