
Ostatnio w sklepie zauważyłem butelkę Absyntu. Od razu skorzystałem i zakupiłem 0.75 tego 55% trunku impresjonistów. Absynth oprócz swej barwy zielonego płynu do naczyń i zapachu syropu od kaszlu (wiecie - tego niedobrego niestety) obiecuje halucynacje, dzikie jazdy i odmienne stany świadomości... Wszystko za sprawą wyciągu z piołunu, zdaje się zwanego tujanem i działającego podobnie jak LSD...

Niestety chyba się zawiodłem... procedura lania do drinka wody mineralnej przez łyżeczkę z cukrem, wprawdzie jest widowiskowa i robi niemałe zamieszanie. Drink z zielonego robi się nagle mleczno-zielony i mętny. Nieźle kopie, ale o efektach specjalnych raczej nie ma co wspominać. Smak syropu niestety też nie do przełknięcia w większych ilościach. DObrze, że nie ma kaca.

Absynth mimo fajnej nazwy Dr.Jekyll nie stał się przebojem, chyba powinienem poszukać takiego o nazwie "Mr.Hyde". Prawdopodobnie był jakiś oszukany i zbyt tani. "Prawdziwy" kosztuje ponad 100PLN za butle.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz