(nikt sie nie wywrócił, widzowie nie zasneli i nie rzucali pomidorami)
przyszła niedziela i wyżerka dla pracowników.
Nie obyło się bez kolejnego godzinnnego apelu i dalszego poklepywania sie po plecach.
Medale rozdano we wszystkich kategoriach jakie można było wymyślić.
Oprócz rzeczywiscie waznych wdg mnie odznaczeń za misje i walki z arabami, panie sekretarki tez nałapały odznaczeń...
Ale nie to żebym zazdrościł, ponieważ, wasz wielce uniżony również otrzymał medal :D
WPrawdzie nie zasługi, tylko pamiątkowy - ale medal jest medal :D
Potem była rozpusta, żarcie grilla, picie piwa, dzieci szalały na dmuchanych zamkach, kucykach, gokartach itp Everybody happy.
Po wypitej beczce piwa na odchodne uznałem że jestem skłonny ujeździć mechanicznego byka...
Jest coś niepoważnego i obciachowego w ujeżdżaniu w skarpetach i bez ostróg... ale co tam. Mimo że walczyłem jak lew, po 11 sek byk wyzwolił się od mojej natrętnej obecności...
U mnie pozostała satysfakcja i ból rąk i ud na drugi dzień :D
Oraz te klasyczne zdjęcia :D

Tej, kuzyn, ale ty gruby jesteś...
OdpowiedzUsuńNo i miej tu kuzyna... :)
OdpowiedzUsuńBTW Gruby i siwy :D
jak zrobiłeś sobie sam zdjęcia na byku??
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńbartek to jest anonimowy wariat
OdpowiedzUsuń