Ok, przesadzamy...
Ale akurat znajomi namawiali... kupili bilety, fajnie, że przyszli 2 minuty przed rozpoczęciem seansu :)
Ale spoko, udalo się bez obciachu.
Sztuka niezła ale tym razem "szału nie było". Opowieść o pani z dwoma kochankami (trojkaty to jakaś obsesja teatru polskiego?) - "Klinika Prywatna".
Jedno zdanie które zapadnie na dłużej to:
"Jeśli mężczyzna zapragnie od czasu do czasu przejechać się taksówką, to wcale nie znaczy, że chce sprzedać swój samochód" :)))
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz