Ślub Pawła i Emi co raz bliżej.
Załapalismy się z Anią na imprezy kawalerskie i panieńskie...
(niestety ja na kawalerską - Ania na panieńską :D )
Dobrze jest czasem sie troszkę upodlić na wesoło.
Nie, nie wróciłem z tatuażem, ani z małpą. Nie było tez stripteaserki wyskakującej z tortu, ale mimo to było całkiem nieźle.
Cóż, męską rzeczą jest ogólnie się nawalić. I zostało to wykonane w 100%.
Kobiety z tego co mnie słuchy dochodzą bawiły się bardziej wyrafinowanie ;)
Nie chcą zdradzac szczegółów, co tym bardziej potęguje ciekawość :D
Cool - nieczęsto zdarza się mi być zaproszonym, udało się, jeszcze przed 40tką :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz