Zaaferowanie w robocie minęło.. czas sie jakoś pozbierać i dalej coś robić.
To idiotyczne, że praca czasem tak wciąga - jako chroniczny leń- nie lubię pracować,
i daleki jestem od pracoholizmu... no ale ostatnio czułem się podjarany moją misją :)
No i powrót do codzienności, niby jak codzień coś do roboty jest, ale tak na luzie.
Czas się rozejrzeć za czymś co znowu porwie... najlepiej nie związanego z robotą.
Ania ciągle walczy z bolącą głową, i chyba niestety nie jest to typowa wymówka żon "dziś głowa mnie boli"... Wciąż mam nadzieję, że to normalny objaw przywalenia łepetyną i wszystko wróci do normy. Trzymam kciuki, wiadomo, że dla zainteresowanej to najgorsze, ale ogólnie dla otoczenia, też dół i zgryzota. Trudno się z czegokolwiek cieszyć, gdy inni walczą z bólem... O abstynencji, poście i ograniczeniu rozrywek już wspominałem...
Niedługo kolejna wizyta u konowałów.. .zobaczymy.
Do tego dochodzi rollercaster emocjonalno-systemowy u niej w pracy spowodowany tą sytuacją (sami ją zapytajcie)... to nie sprzyja wyluzowaniu i doprowadzeniu wszystkich klepek do ładu...
Dobrze (przynajmniej dla mnie :) ) , że są koledzy - choć jest czasem chwila na oderwanie się od kłopotliwej rzeczywistości i pogranie...
Ostatnio u Czarka:
- Dos de Mayo - zupełnie nowa 20minutowa gierka na dwie osoby, Francuzi vs Hiszpanie miotają się po Madrycie - Karty+ Walki : Tak mi sie spodobała, że od razu zrobiłem sobie własny egzemplarz.

- Tempus - tak dla sprawdzenia i odświeżenia, czy to naprawdę działa. Owszem działa - taka cywilizacja light. Ludziki sie rozwijaja, buduja miasta, czasem powalczą.
- Mykerinos - wciąż dobry, trzeba pomyslec o rozszerzeniu o Nil, jeszcze lepsze.
W związku z tym, że w domu nie ma z kim grać, też wytworzyłem Field Commander: Aleksander. Gra dla jednego gracza... dla prawdziwych geeków. Niby ma się komputer do gier.... ale jakoś ostatnio mimo przejrzenia z 9 tytułów i ściągnięcia mnóstwa gigabajtów... papier i żetony wygrywają.

Poza tym... wracajac do rzeczywistosci :)
- niedługo Boskie Ciało - okazja poleniuchować i wypić grilla :)
- Potem wakacje .. coś trzeba zrobić z córką.
- nowa płyta Placebo już jest - dobra
- nowy Manic Street Preachers - świetne
- co się łączy z powyższym Manic SP będą grali w szczecinie ..czas juz chyba kupić bilety na Szczecin Rock Festival.. 24-25 Czerwiec - okazja jakich mało.
- 27 Czerwiec - zaproszenie na ślub.. znowu okazja zobaczyc co słychać u Jezusa i spółki.
- 28 Czerwiec - Ola jedzie na pierwszą kolonię w życiu.. też przeżycie (przygotowania już w toku od miesiąca)
..wszystkie rozrywki zależą tak naprawdę od stanu głowy pewnej osóbki :)

tak sobie myślę, jako całkowity laik - jaka radość grania samemu ze sobą? znaczy jak poznajesz, czy wygrałeś, czy nie? :DDD
OdpowiedzUsuńps. a właśnie - miałam sprawdzić ile kosztuja bilety na rock festival :D dobrze, że przypomniałes :D
Hi Gosia - juz tlumacze.. gra zrobiona dla jednej osoby to nie to samo co granie w szachy z samym soba :) Walczysz przeciwko systemowi i nie ma klopotu z pytaniem kto wygral :) (cos jak pasjans) (oczywiscie trzeba sie mocno powstrzymywac przed oszukiwaniem :D )
OdpowiedzUsuńBilety juz pewnie znalazlas.. ale dla leniwych:
Do kupienia w Fali, Galaxy lub MM:
79 zł (stojące na 24.06.2009), 79 zł (stojące na 25.06.2009),
99 zł (siedzące na 24.06.2009), 99 zł (siedzące na 25.05.2009),
149 zł (stojące na 2 dni), 179 zł (siedzące na 2 dni)
ha! prawie wyczerpująca informacja. na szczęście zachowałam czujność :DDD pominąłeś bilety VIP - 249 zł :D
OdpowiedzUsuń