wtorek, 23 czerwca 2009

O czym to ja...

Sims 3 - skuszony reklamami zainstalowałem i zagrałem pare dni temu... po pół godzinie tworzenia swojego ludzika, jednak wylosowałem sobie sima. Powstał niezwykle przystojny gość co jego marzeniem jest zostanie wielkim malarzem, chce się nauczyć grać na gitarze, jest kleptomanem i ewentualnie chciałby zaistnieć jako rabuś doskonały... nie mogłem trafić lepiej :)
Potem kupiłem swój nowy dom, zakupiłem kanapę, aby było gdzie spać i ruszyłem w miasto... WYbrałem galerię sztuki, gdzie mało oglądałem, tylko podrywałem jakąś śliczną dziewczynę, która się okazała policjantką w cywilu, mimo nabicia paru plusów nie dała się zaprosić do domu :) ... zgłodniałem, więc musiałem wskoczyć do jakiegoś fast fooda.. potem już leciałem z nóg, więc wróciłem do domu, wyspać się na mojej nowej kanapie....

Tak , więcej pamietam z mojego wirtualnego zycia niz, z realnego :)

Żartuję, real się toczy jakoś - deszczowy weekend w Łobzie, ale wszystkie wieczory jednak imprezowo, a w dzień - odfajkowane dwie kampanie w Normandii, zdołałem nie zdobyć Caen i stracić Falaise mimo przewagi w sprzęcie i ludziach.
Neuroshima Hex - oszukałem straszliwie kumpla (haj Adam!) i w końcu nabyłem od niego za 25PLN! tą najbardziej utytułowaną polską grę. Warto było, IMHO jest bardzo dobra. Szkoda, że entuzjazm nie zaraził innych :)
Tak więc możnaby ponarzekać na złośliwość pogody i ciągłe przelotne deszcze w pierwszy dzień lata... ale w sumie tego nie zauważyłem.

Córka u babci, więc zdołałem obejrzeć nawet DWA! filmy. W tym jeden w KINIE!
Polecam: "Vicki,Christina, Barcelona" - Woody Allen - zakręcona opowieść o definicji miłości, nie strzelają, seksu też nie za wiele jak na taki temat, ale mnogość zawirowań damsko-męskich sprawia że jest ciekawie i pobudza do myślenia. Szalona i piękna Penelopa Cruz+Scarlett Johannson... jest na co popatrzec.


Raczej nie polecam: "Anioły i demony" - spłaszczona, skondensowana, jednorazowa wersja książki Browna. Musiałem obejrzeć przed kolejną wizytą w Rzymie... Troszkę znanych miejsc widziałem, fajne uczucie jak pan Hanks biegnie np tymi samymi schodami, którymi miesiąc temu ja łaziłem... Parę ładnych widoków na Rzym i architekturę jest, ale książka mogła podać to w spokojniejszej, obszerniejszej formie, z dużą dawką historii... w filmie ganiamy jak wariaci za Hanksem, który wszystko zgaduje w ciągu 15sekund, trup się ściele gęsto, seksu brak.

2 komentarze:

  1. Choć oglądając ten film, modliłem się by nie zobaczyć Roberta Longdoma jak skacze z helikoptera bez spadochronu (jak to jest w książce) do Tybru, by już w następnej scenie pędzić dziarsko po Placu św. Piotra...

    OdpowiedzUsuń
  2. Film rzeczywiście dobry :) no i na męską cześć obsady też miło popatrzeć ;) Tylko czy więcej tam Almodovara czy Allena?

    OdpowiedzUsuń