Potem kupiłem swój nowy dom, zakupiłem kanapę, aby było gdzie spać i ruszyłem w miasto... WYbrałem galerię sztuki, gdzie mało oglądałem, tylko podrywałem jakąś śliczną dziewczynę, która się okazała policjantką w cywilu, mimo nabicia paru plusów nie dała się zaprosić do domu :) ... zgłodniałem, więc musiałem wskoczyć do jakiegoś fast fooda.. potem już leciałem z nóg, więc wróciłem do domu, wyspać się na mojej nowej kanapie....
Tak , więcej pamietam z mojego wirtualnego zycia niz, z realnego :)
Żartuję, real się toczy jakoś - deszczowy weekend w Łobzie, ale wszystkie wieczory jednak imprezowo, a w dzień - odfajkowane dwie kampanie w Normandii, zdołałem nie zdobyć Caen i stracić Falaise mimo przewagi w sprzęcie i ludziach.
Neuroshima Hex - oszukałem straszliwie kumpla (haj Adam!) i w końcu nabyłem od niego za 25PLN! tą najbardziej utytułowaną polską grę. Warto było, IMHO jest bardzo dobra. Szkoda, że entuzjazm nie zaraził innych :)
Tak więc możnaby ponarzekać na złośliwość pogody i ciągłe przelotne deszcze w pierwszy dzień lata... ale w sumie tego nie zauważyłem.
Córka u babci, więc zdołałem obejrzeć nawet DWA! filmy. W tym jeden w KINIE!
Polecam: "Vicki,Christina, Barcelona" - Woody Allen - zakręcona opowieść o definicji miłości, nie strzelają, seksu też nie za wiele jak na taki temat, ale mnogość zawirowań damsko-męskich sprawia że jest ciekawie i pobudza do myślenia. Szalona i piękna Penelopa Cruz+Scarlett Johannson... jest na co popatrzec.

Raczej nie polecam: "Anioły i demony" - spłaszczona, skondensowana, jednorazowa wersja książki Browna. Musiałem obejrzeć przed kolejną wizytą w Rzymie... Troszkę znanych miejsc widziałem, fajne uczucie jak pan Hanks biegnie np tymi samymi schodami, którymi miesiąc temu ja łaziłem... Parę ładnych widoków na Rzym i architekturę jest, ale książka mogła podać to w spokojniejszej, obszerniejszej formie, z dużą dawką historii... w filmie ganiamy jak wariaci za Hanksem, który wszystko zgaduje w ciągu 15sekund, trup się ściele gęsto, seksu brak.

Choć oglądając ten film, modliłem się by nie zobaczyć Roberta Longdoma jak skacze z helikoptera bez spadochronu (jak to jest w książce) do Tybru, by już w następnej scenie pędzić dziarsko po Placu św. Piotra...
OdpowiedzUsuńFilm rzeczywiście dobry :) no i na męską cześć obsady też miło popatrzeć ;) Tylko czy więcej tam Almodovara czy Allena?
OdpowiedzUsuń