wtorek, 17 kwietnia 2012

Szturm na Berlin.

Wprawdzie tylko 150km od Szczecina, ale jakoś do tej pory konkretnie w Berlinie nie byłem. W końcu nadarzyła się okazja na wycieczkę zakładową.
Jest cool.
Nie sposób zrozumiec jak te szkopy tam się urządziły mimo, że przegrały wojnę.
Są jakies 15 lat do przodu.






Jest oczywiscie kontrast między supernowowczesnymi, czystymi dzielnicami, a kebabami turasów, jugoli i innych polaków. Do tego squaty, wszechobecne graffiti i watachy ni to alternatywnych, ni to narkomańskich, ni to przestępczych typów.





Jednocześnie czuc jakis charakter tego miasta, te pomalowane sciany, rzeźby na trawnikach, odjechani ludzie. Pachnie sztuką. Mi się podoba.

Zerknęliśmy na dinozaury i inne wypchane zwierzaki w Muzeum Historii Naruralnej. Fajna sprawa dla oglądacza Discovery :)






Potem atak na Babelberg filmpark. Troszkę kiczowate, jednak wciąż atrakcyjne miasteczko filmowe pod Berlinem.
Czuć dyktą, styropianem, tanim kiczem. Ale taki jest chyba plan filmowy z drugiej strony. Robią nas ciągle w konia w tym kinie.






Tak czy siak 4h minęły błyskawicznie, na popisach kaskaderskich, w sredniowiecznym miasteczku horrorów, westenowym miasteczku, arabskim palacu, łodzi podwodnej, dworze królewskim i cholera wie jeszcze gdzie :)

Pozostając w Poczdamie wypad na deptak, kebab+piwo u turasów (mniam mniam) i przechadzka po parku pałacowym Sans Souci króla Friedricha.


Niezły wypas ogólnie Fryc sobie tam zrobił. Cóż z tego, że był gejem, że pałac chciał zrobic "sans femme", czyli bez kobiet. Nie balował, nie imprezował, ogólnie wojował, filozofował i spoglądał na chłopców. Zmarł i pochowali go pod zwykłym kamieniem i jeszcze teraz kładą niemcy mu na grób kartofle... niby że nos miał wielki.. no i za zycia był takim skąpym, ziemniakiem :) smutna historia.
Nie ma co dodawać że cholerny potato kradł polskie srebrne monety, a podrzucał miedziaki posrebrzane na skalę przemysłową. aaa.. i kradł polskich chłopów do swojej armii .. szuja.



Jednakowoż.. wielkim władcą był. Walczył przeciw całej europie, filozofował, pisał wiersze, grał na flecie, rządził prusami, wstawał o 5 rano. Jest teoria że był impotentem - stąd tyle czasu i energii miał na inne działania, a nie tracił jak każdy inny władca na chędożenie, picie i romanse ... to jest klucz do wielkich polityków? Pozbawić ich ludzkich pokus, niech rządzą nami ubodzy kastraci :)
... oj a może jednak nie?


Powrót o 1 w nocy - wycieczka zajebista. Dobry był przewodnik( facet, nie książka) , dzięki któremu wiem o tych wszystkich rewelacjach z alkowy króla :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz