OK weekend dosyć nabity wydarzeniami.
Badmington na dwie pary.
Potem szwędy po Szczecinie.
Obiad w restauracji.
Na koniec Teatr...
Benefis Krzysztofa Kowalewskiego - Pana Sułka...
Całkiem miło, przyjemnie kameralnie, Bardzo zabawny gość na żywo.
Mimo że 75 na karku i jest monstrualnie gruby.. to wciąż na chodzie :)
Były fragmenty kultowych filmów, typu "Brunet wieczorową porą", "Miś" i sztuk w kórych brał udział... ogólnie zajebiście... gdyby tylko...
gdyby tylko w tym samym czasie Acid Drinkers nie grali w Słowianinie...
No ale cóż... poświęcenie dla sztuki :D
Next time
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz