niedziela, 27 listopada 2011

Coma - Kolejne wyjscie z mroku.

Kurz już opadł...
Emocje też już na zielonym polu, ale wczoraj to był ogień.
Wieczór po prostu cały w miłych dreszczach.


Koncert składał się z dwóch części.
Pierwsza to prawie cała nowa płyta zagrana w czerwono-czarnej charakteryzacji.


W zasadzie jakby koncert skończył się po tym ponad godzinnym show - nikt by się nie zdziwił...
Ale powiedzieli... "teraz idziemy zmyć makijaż i wrócimy aby skopać Wam dupy"
NO i wrócili.
SŁOWA SŁOWA, Z CIEPŁEJ RZEKI MĘTNEJ WODY
SŁOWA SŁOWA, JEŚLI UWIERZYSZ TO SIĘ UTOPISZ

Ile jeszcze we mnie wiary,
Ile jeszcze we mnie samym sił,
Na nowe dni, ile szans.
Ile jeszcze we mnie wiary,
Ile jeszcze we mnie samym sił,
By dalej żyć w taki czas.



Najbardziej energetyczny zestaw "the best of" jaki można sobie wyobrazić.
W sumie trwało to prawie 2,5h

Mam problem... podniecam się tym koncertem jak 14 latek zdjęciem Pameli Anderson i w dodatku nie potrafię przekazac, ani zapamiętać samemu w szczegółach jak było. Pamiętam tylko wrażenie że to najlepszy koncert jaki widziałem w Szczecinie, najlepszy koncert Comy, najlepszy koncert świata - jak wychodze na koniec z takim przeświadczeniem - znaczy sie że niekoniecznie to jest prawda absolutna, ale, że było cholernie dobrze. Sierść mi stawała co utwór od gitar i czadu, a słowa wpadały do łba, jakbym pierwszy raz słyszał je i nagle rozumiał o co chodzi.


Coma podniosła się o parę poziomów. Show jest dopracowany i totalny. Ściana świateł, czarna charakteryzacja, DOSKONAŁY dźwięk i energia.
Zbyszek kolega z wojska - jak zwykle 15 minutowy, wyrwał mnie ze skarpet. Gitary i refren są tam epickie.

Namawiałem na ten koncert w sumie może 8 osób... wszyscy zrezygnowali z takich czy innych powodów... czasem zabawnych :)
Nie wiem co zrobić z takimi ludźmi. Powiedzieć, że stracili wydarzenie roku? Coś, czego nie kupią w markecie za 40PLN? Roztaczać wizje jak to było fantastycznie? Próbować opisać jak to jest zajebiście gdy wchodzi refren, że woda jest pod powierzchnią? :))
Albo jak dobrze i energetycznie brzmi:
"Nie wiem w którą stronę
nie wiem dokąd moge dotrzeć
uwalniam swoją wolę
zaczynam nową drogę
w miejsca których nie ogarnie myśl "

Nie dam rady. Tylko mnie znienawidzą za to.
Nie uwierzą, że warto bło piąty raz zobaczyć ten sam zespół.
Udać, że weekend minął jak każdy inny..? "A Coma? .. tak tak .. całkiem fajnie było"...
Może powiedzieć, że było marnie? .. "Taa.. nie ma czego żałować, ceny jakie sobie za bilet życzą to normalnie zdzierstwo"...


Ok - niewazne - za 3 dni dojde do siebie. Może innych po prostu tak nie jarają koncerty na żywo?
I wychodzę na wiecznego chłopca, gdy w zatłoczonej, spoconej sali popijam piwo słuchając głośnych zgrzytów gitar i w tym znajduje przyjemnosc?


Ważne, że Ania jedzie na tej samej fali, godzi się być wyrywana z ciepłej kanapy w deszczowy listopadowy wieczór i cieszy się jak ja.

Tym razem troszkę zgrałem krótkich filmów w jakości HD - trzeba je jakoś obrobić - już wiem, że obraz jest cool, ale dźwięk jest za głosny dla mikrofoniku w aparacie.

Ach, jaki piękny dzień
Rozmyty deszczem sen
Zalane gęby na Fabrycznym
Cieszą się
Witając mnie

Dokąd płynie miasto moich snów?
Dokąd płynie niekochana Łódź?
Dokąd płynie odrapany wrak?
Czy długo tak?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz