Odkryłem świat robienia zdjęć, któe są technicznie do dupy.
Przy pomocy Iphona, lub troszkę się miotając z Fotoszopką można uzyskac efekt,
którego nasi ojcowie chcieli za wszelką cenę uniknąć :)
Były swego czasu aparaty radzieckie i nie tylko: Lomo, Holga, Hipstamatic...
plstikowe zabawkowe, z krzywymi soczewami, ze szparami w obudowie, które przeswietlały kliszę...
Okazuje sie, że zrobione takim czymś zdjęcia są miłe do oglądania.
Cokolwiek nie trafi nam w obiektyw.
Gdyby robić muzyczne analogie odpowiadają White stripes, The Hives, albo Sex pistols.
Brudne, krzywe, nieostre ale z duszą.
Dopóki mi sie nie znudzi, robię tylko tylko takie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz