poniedziałek, 7 marca 2011

Klub Oficera

Notatka służbowa...
Koniec karnawału, bal w zakłądzie pracy.
Fajna impreza, muzyka z taśmy i choc zaczęło się od Ireny Santor,
potem zdarzało się "Jesteś szalona", ale w sumie dwaj DJ'e dawali radę i puszczali szeroki przekrój muzyki, więc dało się przy czymś pogibać słoninę.
Drinki były nieprzyzwoicie tanie, żarcie dobre, czego więcej chcieć ?
Odkryłem, że dostaję gęsiej skórki gdy słyszę "Comment ca va"
Posłuchajcie na własną odpowiedzialność :)

albo Smokie - "Alice, (Who the fuck is Alice?)"
To trauma z dzieciństwa, gdy Andrzej sprawdzał jak głośno może grać radio Amator o północy :) Rzeczone piosenki bywały puszczane po kilka razy pod rząd... więc teraz gdy słyszę, nerwowo rozglądam się za zatyczkami :)

Nevermind - impreza całkiem w porządku, plan taneczny wykonany, Ania wybawiona do bólu (dosłownie), a ja miałem okazje do paru Whisky i Tequili...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz