poniedziałek, 29 listopada 2010

koniec Listopada

Troszkę opuściłem się w pisaniu ostatnio.
Paradoksalnie chyba dlatego, że ciągle coś się dzieje.
Harmonogram tygodnia napakowany po uszy.
Codziennie coś... ale wszystko to zwykłe zyciowe sprawy... popierdółki.
Co tu można się rozpisywać...

- Zacząłem grać w badmingtona (niezły wycisk jak na "plażową grę dla dziewczynek", jestem 2x bardziej złachany niż po siłowni)

- Dziewczyny w domu pobiły chyba rekord roku w dyscyplinie "odwiedziny u lekarza". Obie powoli stają się najlepiej zbadanymi istotami w rodzinie.

- Kilka imprez... urodziny Ani, testy konsoli, testy "7 cudów świata", testy whisky, testy wytrzymałosci organizmu. Niektóre wypadły doskonale i trwały po 9h bez ziewnięcia.. inne po sprawiały, że w duszy mówiłem sobie "nigdy więcej" :)
Z oczywistych powodów, szczegóły pozostaną tajemnicą :D Ale ogólnie bilans na plus ;)

- Kupiona nowa gra "7 Wonders" - kolejna stówka, kolejne pudło, zaczyna się etap "nie ma gdzie pomiescic gier" ... myslalem ze dotyka to tylko innych :) ALe sama gra - super. Zdaje sie wpadlem w pętlę "nowy miesiac nowa gra"

- Na konsoli "God of War" I i II ... uh ah ... warto dla nich kupic konsole. Na pececie - zima... Black Ops mnie znudzil. Na iPhonie: Neuroshima Hex, Tichu, Ingenious, Samurai i Civilisation V... iPhone rządzi.

- Kończymy 3ci sezon "Teorii wielkiego podrywu"... niesamowite. Nie myslalem ze bede kiedys ogladal seriale. Bazinga!

- Jedyne twórcze zajęcie to fotki i próba wyciśnięcia czegokolwiek wartego pokazania z ogranego otoczenia.

 Jesień uwielbia gdy przychodzą nowe gry... ahh te wygodne kartony ... mrrrr.
 1001 ujecie zza okna... objawienie? eee...  to tylko chmury.
 Tak wyglądam na lekkim kacu, z punktu widzenia lodówki.
 Ohhh ...  Adam dziękuję Ci za ten dar!
 Misiek Stefan leci w kosmos... ostatnie sprawdzenie kapsuły.

Panna Andzia ma wychodne...

lekarze już stają w gotowosci... EKG, kroplówki, skanery... wszystko gotowe na poranek.

1 komentarz: