W Szczecinie już taka posucha kulturalna, że na koncerty trzeba się wybierać do okolicznych miasteczek i wsi. Wiadomo już od dawna, że np. dni Gryfina przyćmiewają koncertami najlepsze dokonania stolicy województwa. Dni Łobza albo Dobrej Nowogardzkiej mają w rozkładzie więcej wydarzeń niż 3 imprezy szczecińskie do kupy wzięte.
Do kaganków kultury dołącza Goleniów... klub Rampa położony przy dworcu, w starym magazynie, klimatycznie wystrojony, z fajnymi barmankami. Co prawda po zmroku wygląda na jakieś totalne wypiździewo, ale dało się trafić.
Krzychu jak zwykle wynalazł ten koncert i namówił do ruszenia tyłka z kanapy.
Ludzi było w sam raz, nie za dużo, ale też nie jakieś pustki totalne (czego sie spodziewaliśmy troszkę)...
O koncercie Acid Drinkers już kiedyś pisałem... nie ma co się powtarzać.
Szoł na maxa i czad z głośników. Widać że XX lecie świętują słusznie i obycie na scenie, technika, sprzęt .. wszystko jest już dopieszczone do granic.
Nowy guitarman - Jankiel udziela się wokalnie, więc robi się ciekawie. W porywach wszyscy pozamieniali się instrumentami i Titus gral na garach, Jankiel na basie, a Ślimak .. śpiewał (Popkorn został przy swoim).
Kontakt z publicznością doskonały. Mimo, że to koncert jubileuszowy i lecieli przez wszystkie płyty w kierunku początków kariery i chaotycznej rąbanki to podobało mi się jak cholera.
Było głośno i profesjonalnie. Piszczało w uszach.
Wszystko o 40minut drogi od mojego domu...
Nie żałuję.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz