Jakiś wysyp płyt nastąpił, zespołów, które wydają co 2-3 lata .. nagle wszyscy zapodaja płytę na przestrzeni 2 tygodni. Potem znowu będzie susza.
Ale odnotujmy nowości...
Five Finger Death Punch - fajna nazwa do szpanowania w towarzystwie.
Nieźle łoją - choć dosyć podobnie jak na pierwszej płycie.
Ale może to właśnie zaleta?

Paradise Lost - Chyba powrót do korzeni, powoli, smutno, ciężko ...
W sam raz dla jesiennych depresantów.
"Wiara nas dzieli - Śmierć nas połączy"
Nic tylko się upić na smutno... ale w dobrym stylu.

Austrian Death Machine - jedna z lepszych płyt roku dla mnie.
Arnold atakuje ponownie, z prześmiesznymi skeczami i świetnym kawałem równego, łupiącego trashu "Whhhaaaagghahahahaaa!!!!!"
"I Need Your Clothes, Your Boots, and Your Motorcycle."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz