czwartek, 26 lutego 2009

Salsa

Ok drugie zajęcia za mną - Salsa- taniec latynoskich maczo-pedziów,
dziwny rytm (jak dla kogos kto woli raczej równe niemieckie,marszowe rytmy np Rammsteina), dziwne kroki, dziwna muzyka - ogólnie jedna z tych czynności, która oszołamia kobiety mówiące "jezu jak oni cudnie tańczą, też bym tak chciała", a facet ziewa i zmienia kanał.. no chyba że strój tancerki jest odpowiednio mocno wycięty...
No ale coś w tym jest - to idiotyczne, ale taniec to świetne zajęcie dla informatyka... najlepiej programisty... najlepiej w assemblerze..
synchronizacja,
while music=true do
krok,
krok,
call procedure obrot1,
krok ,
krok,
call obrot2,
krok,
krok,
call figura1
end

procedure obrot1
Lreka w gore,
Pnoga w tyl,
call obrot partnerki(180)
catchhand
exit..

... czyz nie proste? :D
Co prawda dla faceta sybchronizacja ręce + nogi+ muzyka + partnerka + inne czynnosci = to prawie niemozliwe (brak wielowątkowości... ) ale przy odpowiednio szybkim procesorze...
Można dac radę niemal w czasie rzeczywistym, z lekkimi tylko lagami :D

Nevermind - wyzwalaja sie w trakcie cwiczen endorfiny i jak jeszcze siorbnie sie na początku drinka - to jest całkiem przyjemnie... :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz