Ha ! W końcu dopchałem się do strzelania po 4 latach pracy w wojsku ;)
Wprawdzie robota miała niewiele z tym wspolnego, ale znalazło sie dojście do fanów broni historycznej z WWŚII...
Więc w sumie jeszcze ciekawiej...
Jako odwieczny militarysta i lekka szajba na punkcie historii przemocy wojennej... byłem wzruszony...
Są ludzie, którzy utrzymują w sprawności giwery które mają już dobrze ponad 60-70lat.
Pistolety maszynowe: Pepesza, Sten, MP38, Berretta 38
rodzynek wśród karabinów maszynowych: Sturmgewehr 44 (podobno działające egzemplarze w Europie mozna policzyc na palcach jednej ręki pijanego drwala)
Mi udało się wypalić z Mausera k98 - podstawowego niemieckiego karabinu pierwszej i drugiej wojny.
Wciąż chodzi jak zegarek, czuć power. Wprawdzie nie chciałbym go ładować w sytuacji stressującej... włożenie 3 pocisków do komory szło mi dosyć opornie... wymaga wprawy.
Wogóle - walczyć czymś takim co trzeba za każdym razem przeładowywać... działa na wyobraźnię.
Dla kontrastu jego rywal - Mosin Nagant - ładować idzie go odrobinę łatwiej, ale czuć ruską prowizorkę, zamek niepewny, po strzale jest problem z zacięciem i wywaleniem łuski.. efekt był zaiste filmowy, gdy się walczy z z wajchą zamka, żeby przeładować i oddać kolejny strzał... A niemcy co raz bliżej :)
Celność w obu świetna ... na 150-200m w zasadzie pewne jest trafienie w cel wielkosci człowieka.
SVT-40 to (Samozaryadnaya Vintovka Tokareva) - kolejny ruski karabin o niebo lepszy od poprzednich dwóch - samoprzeładowujący się i wogóle next level. Popróbowałem strzału z pozycji stojąc... lufa lata jakbym miał Parkinsona... nie daj boże wcześniej przebiegłbym 30metrów... więc celność spadła radyklanie, ale na 100m wciąż 100% . Wygląda prawie jak M-14 z ery wietnamu, tylko ..lepiej ;)
No i garść naboi jeszcze z (chyba niedocenianego) KBKSu .. w końcu z tej niepozornej kulki zabito Kennediego (wprawdzie tego drugiego, nie tego w kabriolecie) .. Strzelanie - sama przyjemnosc, huk nie urywa uszu (jak poprzednie typy), odrzut minimalny, a celność - niesamowita.
Zabawne wrażenie, gdy oddaje się strzał i jest czas podnieść głowę, żeby po sekundzie zobaczyć jak tarcza 150 metrów dalej, się przewraca...
Huh.. stałem się fanem broni palnej chyba :D w dodatku raczej tej niezbyt nowoczesnej...
W US, byłbym jednym z tych co to mają w szopie mały arsenał (czapka z daszkiem, pickup, koszula w kratę i czerwony kark :))) - w Polsce.. hmm zaraz rzuciłem się na Allegro.. ale jedyna replika ASG Mausera k98 podobno jest tak marna, że szkoda zachodu ... szkoda.
Taa.. zanim ktoś powie że fascynacja urządzeniami do zabijania jest niezdrowa... zresztą.. OK
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Jezdem za!!!!może będę lepsza????Lubię strzelanie ale nie chcecie mi kupić rewolweru!!!
OdpowiedzUsuń