poniedziałek, 25 lutego 2013

Pustkowo 2013

Tym razem udało nam się wyrwać, wybrać, zdecydować, zmobilizować (niepotrzebne skreślić)
na coroczny zlot maniaków planszówek pod krzyżem.
Mimo marazmu, depresji, zepsutych kolan, aparatów na zębach i ćwiczeń wojskowych.



Czy trzeba pisać, że było rewelacyjnie?
Dało się oderwać od codziennych kłopotów.
Zanurzyć w drinkach, puszczać balony w środku zamieci i trochę nawet pograć :)




 Carrom - zdecydowanie najczęściej grany. 
Ania dała zielone światło na zakup stołu - jak tylko znajdziemy dla niego miejsce :D



 Balony z okazji urodzin Mamuta w środku śniegu, wiatru i nocy, nad brzegiem morza. 
Wydawało się, że to niemożliwe, a jednak poleciały.



Race for the Galaxy
Miras rozpieprzył galaktykę i konkurencję.

Resistance - do ostatniej misji walka. Przegrani wychodzą na śnieg w kapciach. 
Dwa razy mi się udało być przegranym, nikt nie wierzył, że mogę być dobry :D




Ania pstryka.

Marek - out of batteries, kabel do ładowania trzeba podłączyć.



Podsumowując - częściej trzeba.
Wielkie dzięki za organizacje dla Mamuta.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz