Ciągle powraca.
Nie cierpię. Na złość przechodziłem całą zimę tylko w marynarce.
Broda rośnie - nie mam serca jej zgolić - wyobrażam sobie, że jestem Doktorem Housem, albo Seanem Connerym, potem spoglądam w lustro i czar pryska. :)
Byłem dwa razy w kinie - i nawet mi się podobało.
W dodatku byłem na POLSKICH filmach "Sęp" i "Drogówka" - polskie kino czasem daje rade.
Jak to u Smarzowskiego - brzydko, że aż pięknie kurwa, pięknie.
Walentynki - miałem sobie zapisać, żeby już nigdy nie iść do Teatru Polskiego do Czarnego Kota Rudego.
Nawalili tam stolików tyle, że nie idzie usiąść. Nie przesadzam - tłok jak w tramwaju, a strażak wraz z panem od BHP dostaliby apopleksji.
Cały seans się opóźnił 30min bo kolejka do baru (w zasadzie do okienka) nie mogła się skończyć.
NIe wiem czy to teraz modne, czy tak miało być, ale coś się zdaje, że zamówienie pół litra w teatrze i picie prostego Sobieskiego z kieliszków w trakcie sztuki stało się modne.
Ogólnie trzoda większa niż w kinie.
Ale oczywiście jak wyszli aktorzy to mi się podobało...
I już pamiętam tylko to co dobre...
Ale nie .. ni chu chu .. kolejny raz tam nie pójdę ;)
W walentynki nawet dynia gnije w kształcie serca ;)


hej mlody !! nie gol wlosow ani brody!! nos dlugie wlosy jak ja!!
OdpowiedzUsuńbroda is cool !!
BratBrodaBart
Druga część rodziny zaliczyła "Drogówkę"znając polskie filmy,żadne słowo mnie nie zaskoczyło:):):)
OdpowiedzUsuń