Ok juz wrzesień, ostatnie podrygi lata niemal przemknęły niezauważone.
Wszyscy straszą nadchodzącą zimą.
Wybralismy się na transmisję koncertu RHCP do Multikina.
Zawsze mnie to ciekawiło, czy może być to jakaś namiastka żywego koncertu - w końcu ekran jak stodoła, system nagłośnienia, wygodne fotele - ale nie wyszło.
O ile obraz był całkiem znośny - to dźwięk w Multikinie jest żałosny.
Płaski to jedyne słowo jakie mi przychodzi do głowy.
Zero selektywnego basu. A czym jest RHCP bez basu?
Wydaje mi sie że to przypadłość tego akurat koncertu bo na zwykłych filmach jest znacznie lepszy dźwięk...
Słabo.
DO tego ludzie co raz bardziej mnie denerwują w miejscach takie jak kino.
Szalejąca kolonia 13letnich chłopców, w sąsiednim rzedzie, rzucajacych się popkornem, ganiających do toalety i po kolejną porcję paszy. Masakra.
Sąsiedzi rozlewających pół litra do kubeczków po Coli i chodzacy co chwilę na fajkę. Smród wódy i tanich papierosów walił głośniej niż muzyka.
W połowie chciałem żeby się skończyło.
Pod koniec troszkę się rozkręciło, ale ogólnie rozczarowanie.
Poza tym zagrali od poczatku do konca nową płytę, czyli brak jakiś obczajonych przebojów. Na koniec - brawurowe "Suck my kiss" pokazało czym naprawdę może być koncert RHCP - ale wtedy już trzeba było wychodzić :D
Nowa płyta ma fatalną okładkę, mucha jest totalnie pomysłem z d...
Ale da się słuchać, krok w dobrym, żwawszym kierunku po Stadium Arcadium, które było tak słodko-cukierkowo-nudne, że aż strach.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz