poniedziałek, 31 stycznia 2011

Weekend nr 5

W piatek gosc z Warszawy, slynny "Maly Brzydki Pedrak"  - Krzychu - specjalista od wojen na planszy i nie tylko. Machnelismy Sukcesorow Aleksandra we czterech dla uczczenia wizyty.
O wlos przegralem, oczywiscie z Pedrakiem, ale mialem farta na starcie bo troche to nierowna gra...

Tradycyjne zdjeciepamiatkowe - Ja czerwonymi.



Aby nie spac w sobote do poludnia, zapisalem sie na zwiedzanie Urzedu Wojewodzkiego w Szczecinie.
Otwarta wieza i podziemia dla fotografow.
Wstac sie nie chcialo jak cholera, ale jak juz sie udalo - to przyjemne doswiadczenie.
Gmach urzedu jest niezly, podziemia siegaja poziomu Odry, jakies tajemnicze korytarze, schrony zimnowojenne, schody schodzace do wody, i inne takie tam .. normalnie Pan Samochodzik i Templariusze :)

Najciekawsze bylo rozmyslanie jak tu zrobic zdjecie, zeby nie wygladalo banalnie jak pocztowka...
Zrobilem ze 100 zdjec... ale ciekawych jest moze z 10... 
Efekty wrzuce jeszcze dzis .. lub jutro...

OFicjalna strona Photodaya w UW

Potem jedna impreza nie warta wzmianki, nie rokujaca nadziei, nie warta zapamietania...

Reszta weekendu pod znakiem nogi Oli. Nie chce przestac bolec i w koncu po 100 wizytach i kilkuset zlotych okazalo sie ze jednak powinien byc gips. Wiec ogolne poruszenie i zabawa dla calej rodziny.
W chwili gdy pisze te slowa, prawdopodobnie jest opancerzana :)

Zobaczymy co z tego wyjdzie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz