Nie da się ukryć.. jak co roku idą święta...
Z jednej strony schemat do bólu... wszystkie te rytuały, kult jedzenia, wieloosobowe spotkania bez historii.
Nieszczere modlitwy, krępujące składanie sobie zyczeń.
Dni spędzone przez kobiety na przygotowywaniu ton pokarmu, a przez trutni na uchylaniu się od obowiązków i zabijaniu czasu. 60% dnia świątecznego idzie na marne.
Oczywiscie to scenariusz czarny...
Z drugiej strony zaczyna mi sie podobać klimat ;)
Cały weekend spędziliśmy kupując prezenty... i nawet było przyjemnie. Puścilismy nierozsądną ilość kasy, która i tak pójdzie w zapomnienie i zostanie skwitowana w najlepszym wypadku okrzykiem "ojejku dziękuję".
Kto niewinny, niech pierwszy rzuci kamieniem, ja też nie pamiętam co dostałem na zeszłą gwiazdkę i od kogo (mniej więcej :D ) trzeba się z tym pogodzić... "dawacze" prezentów dłużej pamiętają o tym fakcie niż "otrzymywacze"... naukowo dowiedzione. Smutne chyba.
Mimo wszystko to, odkryłem, że całkiem miło szwędać się po sklepach... przebierać wśród tych wszystkich niepotrzebnych przedmiotów... wyobrażać sobie reakcję obdarowywanego... rozważać warianty i szacować ile na kogo wypada wydać... Czasem - ile pracy włożyć w dany prezent. (mowa tu o rzadkich przypadkach, gdy oprócz wyjęcia portfela, trzeba coś dodatkowo wykonać własnoręcznie)
Zdaje się ta ostatnia statystyka jest brutalna.. najbardziej kochamy samych siebie... zdaje się na mnie poszło w tym roku najwięcej (co jednoczesnie zawstydza i sprawia miłe uczucie).
Z piątej strony... cena prezentu nie ma znaczenia... podobno...
Do tego czasem to "ojejku dziękuję" jest szczere i trud zostaje wynagrodzony.
Koniec pseudo-filozoficznej pogawędki o prezentach ... chyba nie mogę się doczekać ... wręczania :D
A swoją drogą lampki mają taki nastrój, że mógłbym je świecić cały rok. ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

To może przełamać ten schemat? Zjeść mało? Powiedzieć każdemu coś od serca? Pomóc kobiecie przy lepieniu pierożków?:D
OdpowiedzUsuńTo ciekawe, że podoba Ci się bieganie po sklepach w tym okresie:) Tłum ludzi poruszający się z prędkośćią ślimaka, płączące dzieci,kurz w powietrzu w galeriach handlowych, kilometrowe kolejki do kasy:D.. dlatego wolę popracować nad podarunkami w domu;)
Yulowe święta naprawdę lubię... samo spędzanie czasu z Wami wszystkimi mnie cieszy:) Nawet jeśli "znów będzie tak samo"... to nie zamieniłabym tych świąt na żadne inne:)
tak tak .. będę przełamywał :)
OdpowiedzUsuńa sklepy - jak na razie nie jest źle... kręci się tam trochę... towaru świątecznego ;)))
Choć może po piątej wizycie w Home&You przechodzę w stan hibernacji :))
Nienawidzę chodzenia po sklepach. Jak będę robił świąteczne zakupy to wezmę dzień wolnego i z samego rana uderzam do Galaxy, żeby mnie nikt nie stratował :) Prezent już sobie wybrałem i sam sobie go kupię, więc moje "ojej dziękuję", będzie zupełnie szczere. Maura szykuje dla mnie laurkę - na urodziny dostałem rysunek dwugłowego kosmity - wszystko w kolorze czarnym :) więc strach pomyśleć co na święta mi przygotuje :P
OdpowiedzUsuńJednym słowem - Wesołych Świąt!
P.S.
W święta ma być znowu "Kevin sam w domu" w telewizji :D
Taa .. odbior atmosfery swiatecznej zalezy od dnia i skacze od -10 do 10 :D ale ogolnie jest chyba do przodu... nawet z zakupami :)
OdpowiedzUsuń