Zasadniczo wszystko idzie do przodu. Mój szczodry pracodawca postanowił się związać ze mną na czas nieokreslony, co jest miłym zaskoczeniem.
Jakby tego było mało, wizyta służbowa w Bośni i Herzegowinie okazuje się całkiem nieodległa i wręcz realna. Czas zacząć czytać przewodniki.
Plan zadbania o własną formę, dymając sztangi i biegając w urzędzeniu dla chomików również sprawia troche radości.
Jednak dobrowolne zmęczenie daje tyle endorfin, ze człowiek cieszy sie jak głupek, że go wszystko boli :)))
Okolica aktywuje sie artystycznie...
miło jest znać osobę, która potrafi z kuchennych materiałów stworzyć coś tak ładnego :) (naprawdę docenić można w powiększeniu)
Mimo, że nie jestem jakimś wielkim fanem słodkich aniołków - to szacun wielki dla Emi za zręczne palce. Piękny Angel... gdyby dodać jej małe różki, laserowe spojrzenie i płonący miecz w dłoni - wypisz wymaluj moja żona Angelina :)
Ania dla odmiany spędziła wieczór malując jakiś przybornik z Castoramy, który szpecił naszą kuchanię od paru lat(?) ... efekt niezły.
To się nazywa za przeproszeniem "dekupaż".
Zupełnie jakby Tony Halik przywiózł skrzynke z Mozabiku :)))

W dodatku żona moja zakupiła w promocyjnej cenie kolejną również tajną broń...
MASZYNĘ DO SZYCIA kaliber 12,7mm
Czekam, kiedy będę miał znienacka skarpety ozdobione aniołkami i kwiatkami ;)
Swoją drogą ciekawe, czy maszyna do szycia to efekt młodzieńczego zrywu inwencji i chęci tworzenia... czy może taki już wiek babciowo- szydełkowy? :)
A ja? ... hmm czytam książki i strony o fotografii z milionem pomysłów i dobrych rad - o których natychmiast zapominam...
Przeglądam setki aktów... usprawiedliwiając się twierdzeniem, że to tak artystycznie tylko :)

Pozostaje zorganizować jakąś modelkę "tylko"... ehh :)
Choć zdaje się łatwiej już będzie przerzucić się na fotografowanie ptaków ;)
...i zdaje się bezpieczniej :)

kazdy to wie - wiek babciny :D
OdpowiedzUsuńjakoś to dekupażowanie, chociaż miłe, nie jest dla mnie. ale ania ma rękę do tego :) super :)
ps. ja też opanowuję maszyne do szycia :D