piątek, 19 lutego 2010

Spokój na pokładzie.

Zawsze po takich ekscesach wycieczkowych, typu Armenia, czy Rzym - przychodzi faza normalnej egzystencji, gdy wydaje się, że nic się nie dzieje.

Zasadniczo wszystko idzie do przodu. Mój szczodry pracodawca postanowił się związać ze mną na czas nieokreslony, co jest miłym zaskoczeniem.
Jakby tego było mało, wizyta służbowa w Bośni i Herzegowinie okazuje się całkiem nieodległa i wręcz realna. Czas zacząć czytać przewodniki.
Plan zadbania o własną formę, dymając sztangi i biegając w urzędzeniu dla chomików również sprawia troche radości.
Jednak dobrowolne zmęczenie daje tyle endorfin, ze człowiek cieszy sie jak głupek, że go wszystko boli :)))

Okolica aktywuje sie artystycznie...
miło jest znać osobę, która potrafi z kuchennych materiałów stworzyć coś tak ładnego :) (naprawdę docenić można w powiększeniu)

Mimo, że nie jestem jakimś wielkim fanem słodkich aniołków - to szacun wielki dla Emi za zręczne palce. Piękny Angel... gdyby dodać jej małe różki, laserowe spojrzenie i płonący miecz w dłoni - wypisz wymaluj moja żona Angelina :)

Ania dla odmiany spędziła wieczór malując jakiś przybornik z Castoramy, który szpecił naszą kuchanię od paru lat(?) ... efekt niezły.
To się nazywa za przeproszeniem "dekupaż".
Zupełnie jakby Tony Halik przywiózł skrzynke z Mozabiku :)))

W dodatku żona moja zakupiła w promocyjnej cenie kolejną również tajną broń...
MASZYNĘ DO SZYCIA kaliber 12,7mm
Czekam, kiedy będę miał znienacka skarpety ozdobione aniołkami i kwiatkami ;)
Swoją drogą ciekawe, czy maszyna do szycia to efekt młodzieńczego zrywu inwencji i chęci tworzenia... czy może taki już wiek babciowo- szydełkowy? :)

A ja? ... hmm czytam książki i strony o fotografii z milionem pomysłów i dobrych rad - o których natychmiast zapominam...
Przeglądam setki aktów... usprawiedliwiając się twierdzeniem, że to tak artystycznie tylko :)

Pozostaje zorganizować jakąś modelkę "tylko"... ehh :)
Choć zdaje się łatwiej już będzie przerzucić się na fotografowanie ptaków ;)
...i zdaje się bezpieczniej :)

1 komentarz:

  1. kazdy to wie - wiek babciny :D
    jakoś to dekupażowanie, chociaż miłe, nie jest dla mnie. ale ania ma rękę do tego :) super :)
    ps. ja też opanowuję maszyne do szycia :D

    OdpowiedzUsuń