42 razy juz obleciałem dookoła słońca. Liczba niepokojąca, ale udaję że nie widzę.
Zabawne jak historia się powtarza...
Ania znowu miała jakiś wyjazd służbowy, znowu długo z córką się przekonywaliśmy aby uczcić to w New York Pizza, znów się okazało że jest jeszcze zamknięte po sezonie i znów wylądowaliśmy w Pepperoni :D prawie przy tym samym stoliku :D
Samsara, a właściwie samsarka ... niekonczące się kółeczko życia, radości, błędów i od nowa :D
Jednakowoż miło było równie jak rok temu :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz