Rozkwit żeglarstwa ostatnio...
Tall Ship Races 2013 - ostatnia nadzieja Szczecina na zaistnienie na mapie Polski.
Chyba się udało - ludu zwaliło co niemiara.
Ceny rzucone na kiełbache, golonkę i piwo osiągnęły szczyt nieprzyzwoitości.
Pajda chleba ze smalcem osiągnęła wartość 22PLN a 0.4L piwa - 6PLN.
Ukraińskie wesołe miasteczko dostarczało tradycyjnie mnóstwa uciechy dla zainteresowanych doprowadzaniem się na skraj wymiotów i o krok dalej.
Do umiejętności Polaków doszła znajomość żaglowców i żeglowania.
Mi się udało załapać nawet na podróż "pod żaglami" ... w cudzysłowiu, bo tak naprawde na silniku...
ale sza...
Tymniemniej było... ciekawie... tzn.. dosyć ciekawie...
Żeglowanie to takie romantyczne i dziarskie zajęcie.
(nalewasz i pijesz...)
Ale gdy płyniecie 8km/h, bez żagli... bez zajęcia... żadnej linki do pociągnięcia...
żar wali z nieba... i tak 12godzin... to tylko tak naprawde koleś za sterem ma jakąś radochę.
Reszta drzemie i pije piwo.
A jak zaczyna lać i burza... to nareszcie robi sie ciekawiej :)
Darowanemu koniowi nie warto wypominać... wypływalismy razem z wielkimi żaglowcami, (które bez litości nas wyprzedzały), było na co popatrzeć. Nasz "Kapitan Głowacki" wprawdzie zrobiony z jakiegoś starego niemieckiego kutra co go w 1945 wyrzuciło na mieliznę, ale też prezentował się nieźle.
Piwo było pod ręką...
Czego chcieć więcej ? :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz